Historia rasy

Koni achałtekińskich historia sekretna, czyli czego o moich ukochanach koniach nie wiem.

Część 1. Wstęp.

Część 2. Mit założycielski.

Część 3. Aryjski świt.

Część 4. Impostor, czyli Nisa czy Nisaja?

Część 5. Jak Turkmenia stała się... turkmeńska?

Część 6. Za miskę soczewicy... czyli spór o pierworództwo!

Część 7. Bazar nad Bosforem.

Część 8. Stad natolskich plemię.

Część 9. W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości.

Część 10. Pod szczytami Kopet - Dagu.

Część 11. Ruskije w Achale 1879.

Część 12. Masakra w Geok - Tepe.

Część 13. Epoka Bojnou.

Część 14. Utworzenie Księgi Stadnej.

Część 15. Equus Sovietiqus, czyli gospodarka sowiecka.

Część 16. Aszchabad - Moskwa.

Część 17. Triumf Araba.

Część 18. Absent

Część 19. Włodzimierz Szamborant.



Dla tych z Państwa, którzy chcą się czegoś o koniach achałtekińskich dowiedzieć szybko i bez konieczności czytania 19 długich tekstów, pochodzących w dodatku z pretendującej do niejakiej naukowości pracy po-dyplomowej (wiem, wiem - część z Państwa uważa wyrażanie opinii własnych, w dodatku "kontrowersyjnych" za niemożliwe do pogodzenia z "naukowością" - w takim razie jednak, mam pytanie: taki Galileusz, to był naukowcem - czy nie był..?A był też, przynajmniej dla swoich współczesnych, diabelnie kontrowersyjny...) - mały skrót.

Otóż, historię koni achałtekińskich można streścić w pięciu słowach, dokładnie tak samo, jak historię ludzkości: rodzili się, cierpieli i umierali.

Historia koni achałtekińskich jest zarazem bardzo krótka - i niezmiernie wręcz długa.

I

Jeśli rozpatrywać ją w kategoriach czysto formalnych, to jest to rasa bardzo młoda - jej historia sięga końca XIX wieku, kiedy to, po rosyjskim podboju Turkmenii, zaczęto spisywać rodowody koni, wpisanych potem, w latach 30-tych XX wieku, do księgi stadnej koni achałtekińskich.

Będąc tak krótką, jest zarazem owa "czysto formalna" historia koni achałtekińskich krwawa i dramatyczna. Co bezpośrednio wynika z szaleństwa sowieckiego komunizmu. Turkmeni stawili bolszewikom zaciekły opór. Partyzantka skończyła się tam dopiero w 1939 roku. Około 1/4 wszystkich Turkmenów - uciekło przed Sowietami do krajów ościennych, do Iranu i do Afganistanu, gdzie ich potomkowie żyją do tej pory. Uciekli oczywiście - konno.

Prawdopodobnie (dokładnych danych brak) drugie tyle ludności zostało wymordowane w czasie pacyfikacji. Zginęło też mnóstwo koni - zmarnowanych bezimiennie i bez pożytku w szeregach Armii Czerwonej lub po prostu zatłuczonych czy zagłodzonych.

Sowiecka hodowla zaczęła się od bardzo niewielkiej grupy koni, głównie należących wcześniej do założonego przez generała Kuropatkina (pierwszego carskiego gubernatora "Kraju Zakaspijskiego") Aszchabadzkiego Stada Ogierów.

Potomstwo tej niewielkiej grupy koni, samo w sobie nieliczne, przeżyło potem jeszcze dwie hekatomby. Najpierw podczas II wojny światowej, gdy na front wysyłano wszystko co miało cztery nogi i mogło unieść jeźdźca - nie patrząc na hodowlaną wartość czy możliwość odtworzenia rasy.

Potem, za Chruszczowa - gdy sowieckie "gosudarstwo" raptownie redukowało liczebność posiadanych stad - większość żyjących koni achałtekińskich została po prostu przerobiona na kiełbasy.

Do tych nieszczęść doszło jeszcze jedno, może nie mniej wcale ważne: upadek sportu jeździeckiego pod panowaniem sowieckim.

Państwo się często dopytujecie - a do czego się tych koni używa?

A do czego da się ich użyć - gdy w ich ojczyźnie, o czym na innym miejscu relację zdaję - nawet kowali czy rymarzy brak, a o sportowcach zdolnych do konkurowania z Zachodem - nie ma nawet co marzyć..? Potrzeba wielu pokoleń, żeby te straty nadrobić - o ile w ogóle będziemy mieli taką szansę...

II

Natomiast jeśli przyjrzeć się historii koni achałtekińskich w szerszym kontekście - to jest ona NIEMAL tożsama z historią konia w ogóle.

Do udomowienia koni doszło gdzieś na obszarze Wielkiego Stepu Eurazjatyckiego. Turkmenia położona jest na południowej rubieży tego "morza traw i piasków" - akurat tam, gdzie bezimienne często, bo nie posługujące się pismem ludy stepowe, wchodziły w kontakt z piśmiennymi cywilizacjami Wyżyny Irańskiej i Bliskiego Wschodu.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości - w świetle odkrytych świadectw zarówno archeologicznych, jak i pochodzących z piśmiennictwa - że konie PODOBNE do współczesnych koni achałtekińskich - żyły tam już w końcu III tysiąclecia p.n.e.

Nie istnieje - NA RAZIE - możliwość ustalenia genetycznego pokrewieństwa pomiędzy tymi starożytnymi końmi, a współczesnymi końmi achałtekińskimi. Być może w przyszłości uda się tę lukę w naszej wiedzy zapełnić.

Nie będzie to jednak takie łatwe. Rzecz bowiem, ma nie tylko poznawcze, ale też i - pieniężne znaczenie.

Na przełomie XVIII i XIX wieku Europejczycy, którzy stworzyli wówczas całą masę mitów (głównym mitem, któremu wówczas ulegli, było złudzenie, iż właśnie - żadnymi mitom nie ulegają...), utożsamili "konia orientalnego" z "koniem arabskim".

Jest to przeświadczenie najoczywiściej absurdalne i żeby go unicestwić, nie trzeba sięgać po wykopaliska sprzed tysiącleci - źródła pisane sprzed zaledwie 200 lat jasno nam pokazują, w jaki sposób Europejczycy STWORZYLI "rasę koni czystej krwi arabskiej" - wybierając sobie spośród różnorodnych koni trzymanych w czysto użytkowych celach przez hodowców z Bliskiego Wschodu takie egzemplarze, które im do założonego wzorca pasowały.

Cóż z tego jednak, że mit ten jest bzdurny - gdy żyje z niego potężny przemysł, posiadający zasobnych sponsorów..?

Oczywistą oczywistością jest, że tzw. "mainstream" hodowców koni arabskich NIE MOŻE zgodzić się na istnienie jakiejś innej rasy równie "orientalnej" i równie "odwiecznej" - i, nie ma co owijać w bawełnę - jak do tej pory, skutecznie blokuje to możliwość rozwikłania pozostałych wątpliwości.

III

Właśnie dlatego cykl, który daję Państwu zalinkowany powyżej - nazwałem swego czasu "Koni achałtekińskich historią sekretną".

Jeśli od czasu napisania tych tekstów dowiedziałem się czegoś nowego - to jeszcze więcej przybyło mi wątpliwości. Odpowiedź na jedno pytanie, rodzi zwykle trzy następne.

Oczywiście, że - skoro nie zaprzestałem zbierać materiałów - cykl ten wymagałby właściwie uzupełnienia i poprawienia. Szczególnie, że i Państwo - wytknęliście mi wiele błędów i omyłek, za co serdecznie dziękuję.

Na razie - nie mam na to czasu. Być może w przyszłości zdołam napisać to od nowa. W tej chwili - poprzestaję na ułatwieniu Państwu nawigacji wśród tych tekstów!

6 komentarzy:

  1. Jedno pytanie. Badanie genotypu koni achałtekińskich jest drogie z jakiego powodu? Ruskie nie dadzą próbek? Czy chodzi tylko o kwestie laboratorium?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi o badanie koni aktualnie żyjących. Żeby raz na zawsze rozwikłaś kwestię wzajemnych powiązań i pierwszeństwa różnych ras koni orientalnych, trzeba by zbadać nie tylko achałtekińce, ale też araby, konie berberyjskie, andaluzy + szczątki kopalne, o ile tylko zachowało się ich DNA.

      A do tego już ŻADNE pieniądze nie wystarczą. Potrzebna jest tzw. "wola polityczna". Której nie ma. I nie sądzę, aby mogła się pojawić...

      Usuń
    2. Przebadanie dostatecznej ilosci koni roznych ras mogloby znaczaco naswietlic pokrewienstwo pomiedzy nimi, nawet bez badan szczatkow kopalnych ale nie ma na to na razie zainteresowania wsrod potencjalnych inwestorow.

      Horse Genome Project prowadzony przez kilka uniwersytetow na poczatek wzial cos kolo pol tuzina egzemplarzy i opracowal kompletny genom, plus kilka chorob genetycznych. Ten genom stanowi szablon z ktorym mozna porownywac kolejne osobniki uaktualniajac co kilka lat zestaw. W przypadku Human Genom Project uplynelo czasu malowiele i teraz juz mozna sobie za 100$ wyslac probke wlasnej sliny zeby sprawdzic jakie sie ma ryzyko zapadniecia na Alzehimera i z jakiego kontynentu pochodzi jaki procent naszych genow. Potrzeba jednak bylo probki tysiecy ciekawskich ludzi zeby te wyniki zaczely jako tako odnosic sie do rzeczywistosci. Dopiero majac w ten sposob opracowana metodologie i bazy danych mozna sie bawic w badanie Tutenhamona i szukanie potomkow Czyngis Chana.
      Wiekszosc uzytkownikow (i inwestorow) jest raczej zainteresowana wykrywaniem chorob genetycznych niz odkrywaniem dalekich przodkow wiec to w tym kierunku idzie wiekszosc badan. podobnie jest z konmi (w tym projekcie przynajmniej) gdzie inwestorzy naiwnie licza na wychodowanie super sprintera albo chociaz wyeliminowanie niektorych chorob.

      Teraz ktos musialby wylozyc kase na zbadanie kilku tysiecy koni przez firme lub instytut niezaangazowany w konska polityke (hahaha) zeby po wielu latach byc moze moc cos na ten temat powiedziec.

      odpowiadajac na oryginalne pytanie - zbadanie konkretnego konia nie bedzie kosztowac wiecej niz kilkaset dolarow, w niedalekiej perspektywie moze mniej niz 100 ale bez ogromnej bazy danych zawierajacej wyniki innych koni bedzie to wynik bezuzyteczny.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ciekawa historia
    nie chce mi się wchodzić w te wszystkie linki, przepraszam, ale gdzie przede wszystkim żyją dziś konie tej rasy? w Azji i Turkmenistanie właśnie?
    Kazachstan i Uzbekistan mają długa "końską" historię, czy to też ta rasa właśnie?
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Rosji. I nie - Kazachstan i Uzbekistan to nie ta rasa...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...