czwartek, 14 listopada 2019

Król Julian - wzór dla każdego mężczyzny!

Przyniosłem wiaderka z owsem i MARCHEWKAMI. Gwiżdżę. Po chwili pojawiła się Buba z Margire. Postawiłem im śniadanie i gwiżdżę dalej. Po dłuższej chwili zza drzew wysunął się nieco gęstszy cień (ciemno jeszcze było, jak to przy śniadaniu w listopadzie...) - Król Julian. Który jest w domu i ze swoimi trzema żonami raptem od kilku dni.

Postawiłem wiaderko Julianowi i gwiżdżę dalej. Wciąż brakuje Szefowej. Której zdarza się popaść w roztargnienie i nie zauważyć, że jej stado gdzieś sobie poszło. Wiadomo: Szef nie przysypia za biurkiem - Szef kontempluje głębię swoich myśli..!

Aż poszedłem trochę dalej. W tej chwili, żeby dostać się na padok klaczy, trzeba przejść przez brzezinę naprzeciwko naszego domu - po ciemku, jeszcze w deszczu, podłoże śliskie od spadłych liści i błota. Idę i gwiżdżę. Szefowej nie widać.

Nagle - mija mnie, galopując po tej ślizgawce - gęstszy cień. Król Julian. Który oderwał się od MARCHEWKI i pobiegł. Po Szefową!

Kilka chwil później wrócili galopem razem...

Panowie: czapki z głów!

Kto z nas oderwałby się od golonki z piwem..?


1 komentarz:

  1. Klacz w kłusie ewidentnie znudzona. Ona by sobie z chęcią tak cwalikiem i z ogniem. A tu nuuuda 🙂
    No i przytruję sielski filmik.
    - tradycyjnie polski pierdolnik przy domu. A szkoda. Bo okoliczności przyrody piękne, dom z klimatem.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...