wtorek, 24 lipca 2018

Buba bawi, Buba uczy

Buba brzuchol sobie tuczy...

A nie - to nie ładne!

No ale - to jest po prostu koń. A nawet, napiszę więcej: jest to istota niewątpliwie płci żeńskiej - która z życia czerpie pełną paszczą. Bez żucia półgębkiem, kompromisów, półkroczków (choć już półpiruet..?) i bez, krótko pisząc, opitalania się.

A jak się do tego trafi jeździec, nawet wciąż początkujący, który się szybkości nie boi - obrazki, naszym zdaniem, całkiem ładne wychodzą:








Najlepsza z Żon (która akurat dziś obchodzi urodziny - poproszę gratulacje i życzenia w komentarzach; ładnie proszę...) uważa, że powinniśmy dla zapracowanych mieszczuchów organizować warsztaty - z naszymi zwierzakami w roli trenerów. Buba byłaby trenerem zdrowego apetytu dla anorektyczek, bulimiczek i innych osób z zaburzeniami łaknienia i samooceny. Z kolei kotka Krystyna mogłaby pomóc pracoholikom w przezwyciężaniu ich (samo)niszczącej choroby w trakcie 22-godzinnej sesji terapeutycznego leżenia w łóżku...

Tylko bazę noclegową musimy poprawić..!

Jak przyjechałem wczoraj z pracy (z lekka spóźniony - dzięki Kolejom Mazowieckim, ma się rozumieć...), to się w ogóle zdziwiłem, bo na tzw. "Padoku Trójki", gdzie mamy (wciąż się zmniejszający zresztą...) ogrodzony placyk do jazdy znikały mi właśnie trzy dziewczyny (Żona, Ola i córka) i aż dwa konie.

Okazało się, że wzięły z Wielkiego Padoku także Szefową, która tydzień temu nam zakulała (wet był, niczego nie znalazł, stopniowo jest z tym coraz lepiej, tylko z przedwczoraj na wczoraj z deczka się pogorszyło - aż musiałem Szefową po krzakach przy śniadaniu szukać, bo za resztą stada nie poszła...: najpewniej jest to skutek dyscyplinowania młodzieży metoda wykopu obunóż - co zrobić, takie są "koszta własne" przywództwa w stadzie...), co by sprawdzić, jak tam z jej zadnią nogą - i przewieźć, przy okazji, Weronikę. Na czas pracy Szefowa została sobie na trawce:


Pewnie, że można było zrobić lepsze zdjęcia. A jakże! Ale zróbcie lepsze zdjęcia, jak Wam córa w obiektyw zagląda:


Albo, co gorsza - intensywnie pracując łydkami i dosiadem zmusza Was do piaffu, aż pot po czole cieknie..:


poniedziałek, 23 lipca 2018

Buba Express












No dobra: Buba jest trochę niewygimnastykowana. Zwłaszcza na prawą stronę. Moja wina. Poprzedni raz siedziałem na niej... trzy miesiące temu..? Jakoś tak. To nie jest żadna praca. Nawet gdybym coś od niej wymagał. A, prawdę powiedziawszy, nie wymagam: te łzy w oczach, wyciskane przez gwałtownie sprężane przed frontem powietrze, gdy przyspiesza - i ta "dzikość serca", o której pisał 2500 lat temu niejaki Konfucjusz przestrzegając dystyngowanych dżentelmenów przed jazdą konną (o pannach nie pisał, bo nikomu do głowy by w jego czasach nie przyszło, pannę na konia wsadzać...) - są tak radosne, że nie umiem już nic więcej wymagać.

Ale bardzo szanuję ludzi, którzy wymagają. Oczywiście że tak!

My z Bubą, na naszej strony, to jednak spróbujemy nauczyć też trochę tej radości i dzikości. Iiiii-haaaa..!

niedziela, 22 lipca 2018

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...