sobota, 5 maja 2018

W szkodzie

Odkąd planowaniem i wykonaniem ogrodzeń zajmuje się Najlepsza z Żon - praktycznie nie mamy już gigantów. Czyli zjawiska dla starych Czytelników tego bloga powszechnego, niemal codziennego - bo ongiś łapałem zbiegów notorycznie. Nawet sobie policzyłem, że w czasach, gdy mieliśmy - po raz pierwszy - pensjonat dla koni, a nie było jeszcze nawet pastucha elektrycznego - robiłem codziennie półmaraton marszobiegiem. Co miało zbawienny wpływ na moją kondycję, nie powiem..!

Ale wracając do rzeczy - nie mamy już praktycznie gigantów. Ale wczoraj musieliśmy wyjechać z gospodarstwa mimo, że miałem dzień wolny: różne sprawy urzędowe. Wróciliśmy wczesnym popołudniem, pobiegłem pouzupełniać wodę we wszystkich czterech zbiornikach - a tu patrzę, Szefowa najwyraźniej chce mi coś pokazać:


Ogrodzenie skotłowane, a daleko w tle, w miejscu, niewątpliwie, zakazanym, bo na kawałku Pierwszego Padoku, który jeszcze w zeszłym roku zaoraliśmy (dziki zrobiły to, po prawdzie, już przed nami - myśmy tylko wyrównali...) - teraz powinniśmy to obsiać trawą, tak na marginesie, tylko chwilowo nas na to nie stać, więc stoi zabronowane, a perz sam z siebie rośnie - widać:.. kogo..?

Ano - naszą Najmłodszą:


Próbowałem jej bronić mówiąc Żonie, że może wszystkie wylazły, a tylko ona nie umiała wrócić, ale zgasiła mnie krótko: Dobra, dobra, już ty jej nie broń. Wszyscy wiedzą, że to twoja ulubienica, ona też. Sama się zgłosiła na ochotnika że pójdzie - bo pan nic jej nie zrobi...

Tyle dobrego, że jako źrebię niepospolicie rozsądne (przecież to prawda, że jest moją ulubienicą, co tu kryć...) - dała się łatwo wyprowadzić i dołączyć z powrotem do stada:


8 komentarzy:

  1. Ciekawy patent z tym uwiązem krótkim u młodzieży. Nie zahacza się o krzaczki i gałązki? Sami wymyśliliście czy też jest to wielowiekowa tekińska tradycja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żona wymyśliła po tym, jak zeszłej jesieni walczyliśmy, żeby złapać Tadabonda. Jak do tej pory raz jeden Rozkruszek przełożył przednie kopyto między węzłami (ale jestem z niego dumny, bo spokojnie poczekał, aż mu to kopyto wyjmę, absolutnie nie panikował!) - skróciliśmy i więcej problemów nie było. To jest oczywiście rozwiązanie tymczasowe, ale dzięki temu - nie ma już więcej problemów z łapaniem młodzieży.

      Usuń
    2. U nas jest dość dużo krzaczków, drzewek itp. Bałabym się. Już kiedyś oglądałam wnętrze końskiej paszczy od zewnątrz przez dużą poszarpaną dziurę i chyba mam uraz. I dlatego nasze od lat są bezkantarowo na pastwisku.

      Usuń
    3. U nas też. Akurat nie u klaczy, ale oba ogierki przez dobre dwa miesiące chodziły na "Padoku Julianowym", który jest kompromitująco zarośnięty - i nigdy nic się nie stało. Właśnie z uwagi na to, że dawniej sporo uciekały - zawsze zakładam kantary (tzn. klacze, pod wiatą, chodzą w kantarach cały czas, a ogiery i wałachy, póki nocowały w stajni, to na noc miały zdejmowane - teraz i to nie, bo przychodzą tylko na posiłki). Nigdy nic się nie stało.

      Usuń
    4. No widzisz, macie szczęście. I inne doświadczenia. Ja poszłam w związku ze swoimi drogą wczesnego udomawiania ( imprinting źrebiąt itp.) i od pewnego czasu nie ma problemu z nakładaniem młodzieży kantaru na łące. Dają i już. Trochę czasu na początku zainwestowane w obmacywanie źrebięcia ( pierwsze 48 godzin życia ) zwraca mi się później z nawiązką. Chociaż w tym roku zaliczyłam zębami w czoło od wkurzonej matki ( ona najwyraźniej nie była imprintingowana za źrebięcia :-D ) i chodziłam z siniakiem na środku czoła. Bo zupa była za słona.

      Usuń
    5. Też tego próbowaliśmy - ale trudno było dostrzec jakieś rezultaty. No i nigdy nie miałem 48 godzin po wyźrebieniu tylko dla źrebięcia i jego matki...

      Usuń
    6. Ja też nie spędzałam z nimi 48 godzin, oczywiście. Ale przychodziłam tak często jak się dało, i starałam się dotykać ile się dało. Czasem się nie dało, bo matka, bo okoliczności, bo coś tam.
      Poza tym, imprinting wg. mnie coś daje, ale z drugiej strony jak to się ma do mitu dzikich koni ( konik polski ), samowystarczalnych itp. Więc mam wewnętrzny zgrzyt ideologiczny.

      Usuń
  2. Ona Pana kocha i tyle to spojrzenie mówi wszystko 🙂

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...