czwartek, 3 maja 2018

Laska w pasie...

do lonżowania oczywiście - a co mieliście na myśli..? Bo Żona, która stoi tuż obok, coś chyba miała na myśli, gdy to pisałem, sądząc po jej reakcji - tylko co..? Nie wiem, doprawdy...

Oprócz pasa Mahru ma także wędzidło. Jedno i drugie - drugi raz w życiu.

Klacz starsza od ogierków, które pokazywałem poprzednio, więc i wymagania stawiamy jej nieco większe. OK, OK - jasne: to jest śmiechu warte..! Ale mnie nie ma w domu codziennie przez 11 godzin - bo pracuję. Najlepsza z Żon ma "do obsługi" naszą kochaną Córeczkę (a wcześniej była w ciąży). Więc już sam fakt, że daję radę z obrządkiem porannym (wstając teraz, jak jest lato i nie trzeba rozpalać pieca C.O. w nowym domu, a i obornika do wywożenia mniej - tylko o 4.00 rano, zimą było wcześniej...) i wieczornym (jak wrócę z Warszawy), a Żona prowadzi już przynajmniej jedną jazdę tygodniowo (a bywa, że i dwie) - to, w zaistniałych okolicznościach, dużo.

Dobra - pożaliłem się, wytłumaczyłem, przechodzimy do istoty sprawy, czyli do Mahru, córki Margire i Gelshaha (zwanego także "Knedliczkiem"):




Mahru to córka Margire, a wnuczka Melemahmal - trzecie pokolenie w naszych rękach, a drugie - naszej hodowli. Tak naprawdę zapóźniona w treningu jest głównie dlatego, że bardzo długo trzymaliśmy ją w Kurozwękach: nie mogłem jej przecież dołączyć do tabunu, z którym chodził ogier. Dopiero około półtora roku temu wyjechała z Kurozwęk, ale i wtedy - nie przyjechała do Boskiej Woli (wciąż było tylko jedno stado, z ogierem), tylko do Kampinosu, gdzie chodziła ze Starszymi Panami.

Do stada włączyłem ją rok temu, gdy Julian wyjeżdżał "do szkół" - ale cały ten rok zajęła nam przede wszystkim budowa domu (wciąż dość daleko od ukończenia...), prowizorycznej stajenki (jeszcze stodoła jest nam koniecznie potrzebna...) oraz nowych padoków. Teraz możliwy jest już podział stada i, w istocie, mamy stada cztery (licząc chodzących sobie - całą dobę, a nie żadne tam "po dwie godziny dziennie" - samotnie: Juliana i jego najstarszego syna, Rozkruszka - jako oddzielne "stada"), a odsadzając Omiiid - stworzymy piąte. W każdym razie: na trening koni czasu było bardzo mało. Nawet wsiadałem rzadko. Bywało, że raz na 2 - 3 miesiące.

Obawiam się, że to się szybko nie zmieni. No cóż - robimy, co możemy.


Słabe te filmiki - ale nie przewidzieliśmy, że kamera w telefonie tak źle sobie poradzi z maścią Mahru: srebrny metalic. A wychodzi plama na tle czarnego lasu...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...