niedziela, 8 kwietnia 2018

Nowe zdjęcia wesołej gromady

Prawdę powiedziawszy - padamy na twarz i najchętniej już byśmy w tej pozycji zostali. Nawet prasowanie koszul i sprzątanie pod wiatą zostało odłożone na jutro. Cały dzień nam zszedł na wykańczaniu ogrodzenia "Wiosennego Padoku" . 

Klacze chodziły tam już niecałe dwa tygodnie - od Niedzieli Palmowej (jak by nie kalendarz liturgiczny, to byśmy się kompletnie pogubili w czasie...) - i przestały chodzić jakoś tak w połowie minionego tygodnia. Zbyt często niszczyły ogrodzenie lonżownika (który i tak musimy, koniec końców, przenieść gdzie indziej - tu, gdzie na razie jest, stał się teraz zbyt trudno dostępny...) i Małego Padoczku (przez Najlepszą z Żon zwanego "trójkątem", choć z całą pewnością ma cztery, a nie trzy kąty - nawet, jeśli niekoniecznie mają po 90 stopni...). . Dzisiaj przeciągnęliśmy po całym obwodzie prąd. Jak na nasze gospodarstwo, to jeden z najmniejszych padoczków - no ale w sumie wszystkie boki ponad pół kilometra to mają...

Wczoraj pojeździliśmy. Wszyscy. Uzbierało się przy tej okazji trochę zdjęć. Więc, już bez dalszych komentarzy - proszę bardzo, to są te "straszne" tekińce, których - co poniektórzy - nawet kijem boją się dotykać..:


















Margire ze swoją ukochaną panią (w tle Ataman z Tatą Leszkiem...).


Plaża najmłodszej (więcej o niej na angielskim blogu).





No i reszta...

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...