niedziela, 18 lutego 2018

Sili się

w sensie: chyba zima dobiega swego przesilenia (abstrahując zupełnie od astronomii...). Zapowiadają na przyszły tydzień tęgie mrozy (przygotowując się na tę przykrość, przerobiliśmy z Tatą Leszkiem 30 taczek drewna wczoraj - miałem i dziś rąbać ale, prawdę pisząc, nie dałem rady - za duże zakwasy...). A tymczasem koniowatym... zaczynają wypadać zimowe kudły..!

Zawsze takie rzeczy najlepiej widać po Margire:


Ona urodziła się w Polsce. Jako pierwsza achałtekinka czystej krwi (klaczka p. Kotwickiego, też czystej krwi, urodziła się w Moskwie...). W dodatku w styczniu. Zawsze pierwsza porasta futrem i trzyma je aż ma pewność, że mrozów więcej nie będzie.

Tymczasem dziś, gdy Najlepsza z Żon ją pogłaskała
rękawiczki jeszcze nie były całe w futrze - ale coś tam na nich jednak zostało.

Stąd wniosek - przesilenie.

Inne kłaczą bardziej zdecydowanie, na przykład najmłodsza:

Poza tym - piękny dzień był dzisiaj:

Dwaj braciszkowie i Tiger

Ataman znad wyżerki

Jak na rodzonych, pełnych braci, to są dość różni, prawda..?




Kolejne podejścia do "paszportowych" zdjęć Tadabonda (dawniej zwanego Goopim Rudym, ale ani on rudy, ani - taki znowu goopi...).


Widok z salonu naszego nowego domu

Mahvash podpiera wiatę

Zachód słońca był pocztówkowy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...