niedziela, 5 marca 2017

40 minut...

Najlepsza z Żon zadecydowała, że dziś nie da się zrobić w konia. Nie nabierze się na opuszczone do ziemi pyszczki, wdzięczne uszka skierowane do środka, wymowne spojrzenia, mamlanie żuchwą i temu podobne. Bo znowu okaże się, że wszyscy delikwenci suchutcy! A tylko nauczyli się, jak dwunoga wylonżować, żeby spokój dał...

Efektem było 40 minut pracy. Dla niektórych z naszych pensjonariuszy - bardzo trudne 40 minut. Przede wszystkim trudne dla Króla Juliana, który wprost umierał z troski o stan swojego - jakże pięknego! - futra:


















Paniom wolno westchnąć: "ach!"

Tym bardziej, że Julian - jak już wszyscy dobrze wiemy - jest zawodowcem. Żonę mi próbował zbałamucić! 

Na tle zachodzącego słońca:


Obrączka..? Ale jaka obrączka - daj, zobaczysz, że zciumkam...


No ale czy mogę go winić..?
Zachody słońca istotnie mamy piękne w Boskiej Woli:


No i wiosna, wiosna nadchodzi!

Udało się nam (dzięki importom z Żoliborza...) wzbogacić lokalną florę o przebiśniegi. Przynajmniej o jednego:


Oczywiście kwitnie już oczar:


A pąki na dzikiej róży są iście boskowolańskie!


Mam nadzieję, że następne zdjęcia - przy lepszej pogodzie. Bo akurat jak ganialiśmy stado, to się z lekka zachmurzyło. Jak będzie słońce, to może i filmik (mamy i filmiki z tego ganiania, ale nie tak dobre, jak by mogły być...) - wrzucimy..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...