środa, 13 lipca 2016

Pierwsze uwięzienie Mahtab

Skończyła się wolność złota, wolność i swoboda:



Naszej małej (ale rezolutnej...) Mahtab. Mahtab, czyli "Oblicze (piękne jak) Księżyc" po persku. Imię wybraliśmy dzięki pomocy naszego przyjaciela, Alego z Teheranu. Nad imieniem dla Rozkruszka wciąż się zastanawiamy. Trochę nie ma na to czasu. Stąd zwłoka.

Pierwszy spacer na uwięzi trwał krótko, potem była kolacja, a po kolacji - brykanko z bratem:



Brat na razie trochę przy siostrze niezgrabny - ale łobuz!

Jeszcze trochę zdjęć rozmaitych z dnia dzisiejszego:











Na dobranoc zaś - przedwczorajszy front burzowy, który przyniósł nam jakże potrzebny i błogosławiony deszcz:


piątek, 1 lipca 2016

Rozkruszek, W Burzy Zrodzony

Nosiła się Margire z brzuszydłem ogromnym i nosiła. Jużeśmy jej dogadywali, że niejednego, a dwa naraz wielkie ogry porodzi. Wczoraj wróciłem do domu późno, jak to z delegacji. Choć się już zmierzchało i padać zaczęło, przecież poszliśmy jeszcze przed snem z Najlepszą z Żon stado zobaczyć - i nic nie wskazywało na rychłe brzuszydła rozpakowanie. W nocy grzmiało, błyskało, wiało. Burza była jak się patrzy! A rano, proszę bardzo:


Dał radę chłopak brzuszydło rozkruszyć. I wygląda na to, że nam po Julianie cała linia pokazowa rośnie - jak mu zdjęcia robić, zaraz wstaje. Ssie jak motopompa strażacka. Smółka była. Łożysko znalazłem niedaleko. Czy całe, tego się już nie da stwierdzić, bo psy przyszły razem z nami. Ale matka zdrowo wygląda.

Oby tylko ciotka Melesugun go nie uszkodziła, bo z zębami idzie - co zresztą nie nowina. Najlepsza z Żon twierdzi, że stanowczo zakomunikowała Szefowej, że jeśli dziecko skrzywdzi, będzie się musiała z naszym stadem pożegnać. Dała nam córkę, to stać nas na takie groźby! Mam jednak nadzieję, że podobnie jak poprzednim razem, wszystko się szybko ułoży i zapanuje błogi spokój.

To w sumie pierwszy syn Margire. I Juliana. Julian bardzo dumny!

Więcej zdjęć, jak będzie chwila czasu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...