piątek, 29 kwietnia 2016

Sceny z życia celebrytów

Ponieważ prawie cały dzień spędziłem dzisiaj na dworze - jak mi już dawno się nie udawało - i przy stadzie, to miałem okazję uwiecznić kilka scen z życia codziennego naszych celebrytów:



















czwartek, 28 kwietnia 2016

Niełatwo być ojcem...

Ojcostwo czasem boli. Przekonuje się o tym od wczoraj nasz biedny Julian, w taki oto sposób trzymany na dystans od córeczki przez jej troskliwą mamę (a czasem także przez obie, solidarne z mamą ciotki...):


W sumie, powinienem mu jakieś cygaro i łyskacza postawić, prawda? Na ukojenie starganych nerwów. Bo nie dość, że sam fenomen porodu i pojawienia się nowego członka stada już go doprowadził, biedaka, do stanu przedzawałowego - to jeszcze te kopy... A Julian do kopów nie przyzwyczajony..! Do tej pory kobyły rozpływały się przed nim jak czekolada przed rozgrzanym do czerwoności nożem, żył sobie jak pączek w maśle i wszystko było mu wolno. A teraz nie. Skończyło się. Tak brutalnie..!

OK. Postawię mu zatem jabłuszko.

Jutro. Dobrej nocy Państwu.

środa, 27 kwietnia 2016

Pajęczyca o poranku...

Co tu wiele opowiadać..? Sami Państwo zobaczcie!


Klaczka. Brzydka oczywiście jak ostatnie nieszczęście, no feee..:





To tak, oczywiście, a propos przesądów. No ale jak tu nie wierzyć w przesądy..? Wystarczy wyjść z praniem z domu - a natychmiast pada deszcz. W każdym razie, dzisiaj tak się stało. To już wolę nie kusić Licha..!

Jeszcze trochę tego małego brzydactwa:





Reszta stada - no cóż, zachowuje się jak jedna wielka rodzina. Ciotki, co prawda, zszokowane:


ale przecież troskliwie tworzą kordon wokół położnicy i jej córeczki:


na zewnątrz zaś czuwa jeszcze bardziej zszokowany, zdezorientowany, a chwilami nawet przerażony, ale tym niemniej (tak mu przynajmniej mówimy, żeby się czuł...) dumny młody ojciec:


Pogoda nie najlepsza, bo od rana, z niewielkimi przerwami, albo siąpi, albo wręcz leje i nie jest zbyt ciepło. Kilka razy rozcieraliśmy Małą słomą. W końcu udało się ją zaholować pod wiatę (urodziła się oczywiście na padoku). No ale co zrobić?  Grunt, że wszystko, jak na razie, poszło (tfu, tfu, tfu..!) dobrze.

niedziela, 24 kwietnia 2016

Wiosna w pełni

Rozkwitła właśnie panieńską bielą tarnina:


a w naszym ogródku widać efekty ciężkiej pracy przede wszystkim Marii Magdaleny:




Znaczy się: wiosna w pełni!

niedziela, 17 kwietnia 2016

Otwarcie sezonu

Wyścigowy otwiera się dzisiaj na Służewcu. Myśmy natomiast otwarli wczoraj sezon pastwiskowy:




Melesugun jest na ostatniej prostej (kontynuując tę wyścigową metaforę...) do wyźrebienia. Tak więc - trzymajcie Państwo kciuki!

niedziela, 10 kwietnia 2016

Depresja gangstera, czyli morderczy plusz oraz ogród budzi się do życia (specjalnie dla pani Alicji!).

Drodzy moi parafianie! Pełnym mając brzuch po kawie z ciastkiem i obfitym śniadaniu w postaci świeżego szczypiorku z ogródka i jajek (miały być na miękko, ale wyszły na twardo - trudno, uczę się...), wiele Wam nie napiszę, ale zdjęcia mówią same za siebie.

Nasza prywatna jednoosobowa komórka represji i terroru, zawodowy morderca, którego ofiary trzeba by liczyć w tysiącach - od czasu, gdy została Jedynym Kotem, coraz to częściej garnie się do chatki, podstawia grzbiet pod głaski, przytula się i mruczy. Jednym słowem - morderczy plusz, albo depresja gangstera:


Poza tym, zebrane z ostatnich kilku dni zdjęcia pokazujące, jak nasz ogródek budzi się do życia - specjalnie dla pani Alicji, żeby Marii Magdalenie łatwiej było opowiadać:





To powyżej to akurat te same cebulkowe, tylko sfotografowane najpierw w czwartek, a potem dzisiaj rano - rosną jak na drożdżach i wkrótce będą kwitnąć!













Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...