piątek, 1 lipca 2016

Rozkruszek, W Burzy Zrodzony

Nosiła się Margire z brzuszydłem ogromnym i nosiła. Jużeśmy jej dogadywali, że niejednego, a dwa naraz wielkie ogry porodzi. Wczoraj wróciłem do domu późno, jak to z delegacji. Choć się już zmierzchało i padać zaczęło, przecież poszliśmy jeszcze przed snem z Najlepszą z Żon stado zobaczyć - i nic nie wskazywało na rychłe brzuszydła rozpakowanie. W nocy grzmiało, błyskało, wiało. Burza była jak się patrzy! A rano, proszę bardzo:


Dał radę chłopak brzuszydło rozkruszyć. I wygląda na to, że nam po Julianie cała linia pokazowa rośnie - jak mu zdjęcia robić, zaraz wstaje. Ssie jak motopompa strażacka. Smółka była. Łożysko znalazłem niedaleko. Czy całe, tego się już nie da stwierdzić, bo psy przyszły razem z nami. Ale matka zdrowo wygląda.

Oby tylko ciotka Melesugun go nie uszkodziła, bo z zębami idzie - co zresztą nie nowina. Najlepsza z Żon twierdzi, że stanowczo zakomunikowała Szefowej, że jeśli dziecko skrzywdzi, będzie się musiała z naszym stadem pożegnać. Dała nam córkę, to stać nas na takie groźby! Mam jednak nadzieję, że podobnie jak poprzednim razem, wszystko się szybko ułoży i zapanuje błogi spokój.

To w sumie pierwszy syn Margire. I Juliana. Julian bardzo dumny!

Więcej zdjęć, jak będzie chwila czasu.

4 komentarze:

  1. orajuśku! gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytelnicy domagają się fotek! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam wiem, że zwierzętom można wytłumaczyć - słownie - rozumieją....
    Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...