czwartek, 28 kwietnia 2016

Niełatwo być ojcem...

Ojcostwo czasem boli. Przekonuje się o tym od wczoraj nasz biedny Julian, w taki oto sposób trzymany na dystans od córeczki przez jej troskliwą mamę (a czasem także przez obie, solidarne z mamą ciotki...):


W sumie, powinienem mu jakieś cygaro i łyskacza postawić, prawda? Na ukojenie starganych nerwów. Bo nie dość, że sam fenomen porodu i pojawienia się nowego członka stada już go doprowadził, biedaka, do stanu przedzawałowego - to jeszcze te kopy... A Julian do kopów nie przyzwyczajony..! Do tej pory kobyły rozpływały się przed nim jak czekolada przed rozgrzanym do czerwoności nożem, żył sobie jak pączek w maśle i wszystko było mu wolno. A teraz nie. Skończyło się. Tak brutalnie..!

OK. Postawię mu zatem jabłuszko.

Jutro. Dobrej nocy Państwu.

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...