czwartek, 10 września 2015

Na tropach Smętka

Zacząłem wczoraj karczować teren pod budowę domu.
 
 
Ponieważ dni coraz krótsze, zejdzie mi to pewnie do połowy przyszłego tygodnia (osobliwie, że łykend już zajęty po brzegi: tak naprawdę dałoby się to zrobić w dzień - półtora, gdyby robić od rana do wieczora...). Potem najmę człowieka z dużą koparką do wyrwania pozostałych karpów (głównie tej największej wierzby, reszta to drobiazgi), wyrównania co nieco terenu (nie do końca, bo tak naprawdę dół się przyda: tam akurat będzie niewielka piwniczka...) i ewentualnie - przekopania rowu od hydroforni na plac budowy (będzie z 10 - 12 metrów: rurę trzeba będzie przepuścić pod ścianą hydroforni, na szczęście tam nie ma posadzki, nie trzeba niczego kuć - a w środku wystarczy na razie dać trójnik i zawór, sam hydrofor, który jest trochę za duży jak na nasze potrzeby i stary, wymieni się jak będą środki, wtedy też doda się ewentualnie filtr...).
 
Mniej - więcej wyobrażam sobie jak położyć fundamenty. Oczywiście zupełnie sam nie dam rady tego zrobić - potrzebna jest precyzja i doświadczenie, których nie posiadam, no i sprzęt. Ale jak przeglądam ceny takich np. bloczków betonowych - to w głowę zachodzę, jakim cudem Ojcu wyszło, że w same fundamenty muszę włożyć ze 30 tysięcy..?
 
Bloczków potrzeba będzie ok. 120 - 130 (dokładnie 114 mi wyszło z obliczeń, ale trzeba założyć jakąś rezerwę). Rurki stalowe grubościenne na zbrojenia mam. Takie same jak te, z których zrobiłem część ogrodzeń. Deski króciaki na szalunek częściowo mam, stówkę za nie dałem, jeszcze z raz pojadę i będzie ich dość. Drut stalowy do wiązania rurek mam. Jak by trzeba było spawać, też żaden problem - prąd trójfazowy jest o 3 metry od placu budowy. Betonu wyjdzie - no, z górką, jakiś metr sześcienny (z obliczeń wychodzi 0,7 m3)? A nawet jeśli dwa (ho, ho!), to co? Dochodzi jeszcze kawał rury wodociągowej - na razie te 12 metrów - plus kotwy na belki (12 sztuk), plus ewentualnie, jak by chcieć poszaleć, ze 20 metrów rury kanalizacyjnej i drugie tyle - plastiku do rozprowadzenia wody pod (przyszłą) posadzką. Piasku sam sobie przywiozę, tylko przyczepkę będę musiał pożyczyć...
 
Być może moje wyobrażenia są z gruntu błędne..?
 
Czas pokaże. Dalej niż fundamenty na razie nie chcę nawet sięgać wyobraźnią. Oczywiście - wiem, co chcemy zbudować, to jasne. Ale na zastanawianie się nad szczegółami przyjdzie pora. Bo gdyby tak wszystko naraz próbować na klatę brać - to rzeczywiście, można by się załamać!
 
Weszliśmy w fazę realizacji ostatecznych i nieodwołalnych życiowych planów. Nie tyle z uwagi na dom, co... no, mniejsza z tym..! I fakt ten oczywiście że musiał nami wstrząsnąć. Ażeśmy się, sami nie wiedząc kiedy, znaleźli zaiste na tropach Smętka..!
 
Tego Wańkowiczowego, rzecz jasna:
 
 
 
Pewnie tak musi być. Gdyby wcale to nami nie wstrząsało, to by znaczyło, że zbyt może już lekko podchodzimy i do życia i do samych siebie.
 
Grunt, żeby się w tym tropieniu Smętka za daleko nie zapuszczać - i robić swoje. Co, mam wrażenie, całkiem sprawnie nam póki co idzie. A i natura sprzyja. Wczorajszy zachód słońca:
 
 
i dzisiejszy wschód:
 
 
Jakość komórkowa, ale naprawdę nie miałem kiedy biec po aparat...
 
Wiem jedno: to ostatni moment, kiedy jeszcze jestem w stanie wziąć się za takie zadania. Za dziesięć lat już mi się pewnie nie będzie chciało...


10 komentarzy:

  1. Pozwolę sobie coś zasugerować póki dom jest w fazie bardzo roboczej.
    Won z plastikiem! Jakiekolwiek certyfikaty by nie posiadał, i jakie normy by nie spełniał to jednak jest syf. Kto jak kto, ale asan o tym doskonale wie. Tarcie, mikrocząsteczki różnych polimerów nie są obojętne dla zdrowia a zakładam, że w zdrowiu i szczęściu chcecie żyć długo. Świadomość kosztów i to dużych posiadam, ale wszak kraków nie od razu zbudowano. Dom to skarbonka bez dna. Im zdrowszy - z naturalnych produktów zbudowany- tym lepiej. Proponuje asanowić pochylić się nad ścianami słomiano-glinianymi, i generalnie unikać prefabrykatów, bo nikt nie wie co w nich jest. Odradzam bloczki gipsowe. Chłoną wilgoć i mają koszmarny współczynnik przenikalności ciepła.
    Ech... zazdraszczam trońkę. Okiem widzę swój wymarzony. Niski, przysadzisty, rozlazły na boki, zanurzony w ziemi jak chata hobbita.Cóż , pomarzyć dobra rzecz i o własnej oczyszczalni i panelach i tej spirali ziołowej. Czołem

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakby co to na dzień dzisiejszy chyba nie ma żadnych umocowań prawnych dotyczących budowy ziemianki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na ziemianke trzeba pozwolenie na budowe. Co do slomiano glinianych domow sama mam pod Poznaniem taki stuletni 70 metrowy domek. Kiedy z Anglii przyjezdzalam zima moglam palic w kominku 2 godziny dziennie i bylo cieplo (20 stopni po nocy z temperatura - 20, cieplo "trzymalo" dlugo. Natomiast latem, gdy na dworze bylo 35 stopni, w srodku domku bylo 19 (bez otwartych okien). Teraz bede budowac nowy dom, ale chyba tradycyjnymi metodami, taki slomiany wbrew pozorom jest drogi (robocizna).
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. sorry, ale nie mogę sobie wyobrazić domu, na którego fundamenty potrzeba 0,7m3 betonu i 130bloczków. Jak to możliwe? Napisz proszę co to za budynek.
    Zwykle to idzie kilkadziesiąt m3 betonu i kilka ton stali, samego chudziaka pod ławy to wchodzi kilka m3.
    Poza tym dochodzą materiały izolacyjne, ściany fundamentowe powinny być zaizolowane od wilgoci i z dwóch stron wyizolowane termicznie styrodurem xps + folie.
    Nawet jak ktoś buduje lekką kanadyjkę na płycie, to jest kilkanaście m3 betonu i sporo stali. Taka ilość betonu (ok.0,7m3) to schodzi pod zbiornik na gaz, tak dla porównania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja Jacku, może jak przeliczałeś cm3 na m3 to Ci się przecinki pomyliły...

      Usuń
    2. zapomniałem jeszcze o cemencie i piachu (do murowania bloczków), izolacji poziomej ściany fundamentowej, piachu do zasypania fundamentu i pewnie jeszcze o czymś, bo od lat nic nie budowałem.
      A tak w sumie po co ci te bloczki? Nie taniej zaszalować wyżej ścianę fundamentową, zazbroić trochę wyżej i zalać betonem? Na pewno taniej.

      Usuń
    3. @Jacek Kobus: Wojciech Majda ma rację; dla mnie to też tak wygląda, jakbyś pomerdał w którymś momencie rzędy wielkości. Niestety, ale położyć fundamenty to nie takie łatwe i tanie.

      Usuń
    4. Tak, walnąłem się o jedno zero i będzie tego betonu między 7 a 10 m3. Wciąż nie cała beczka. Bloczki są na piwnicę. A dom będzie z drewna. W jakiej konkretnie technologii, tego jeszcze do końca nie zdecydowaliśmy, ale chyba najbliżej jesteśmy tego, żeby z dwóch starych domów z bali (właściwie to z półbalików sosnowych) złożyć jeden...

      Usuń
  5. Jacku....
    jako szczęśliwa posiadaczka domu ze słomy i gliny, jednakowoż z tradycyjnym, we współczesnym rozumieniu, fundamentem stawianym w zeszłym roku powiem krótko: słuchaj Taty.
    Nie wiem jak duża jest powierzchnia fundamentu. Zważywszy, że wiele rzeczy możesz zbudować sam lub tanio, plus dostęp do bardzo tanich materiałów, z których także część już masz - myślę, że Tatowe wyliczenia można ładnie oskubać, ale nie na tyle aby kwotę przez Niego podaną można nazwać abstrakcją.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...