sobota, 13 czerwca 2015

Umyty świat

Po burzy (a burzyło się noc całą, teraz się rozpogadza i robi gorąco...) świat jest umyty. Nabiera jaskrawszych barw. Dotyczy to kwiatków z nędznych resztek kwiatowego zakątku Lepszej Połowy:




w tym wyjątkowo imponujących rozmiarów asparagusa:


oraz, ma się rozumieć, pierwszych dostępnych w ogródku owoców. Jagód kamczackich:


poziomek:


truskawek:


Na szczęście nie ma ich aż tyle, żeby miało mnie serce boleć tylko dlatego, że się marnują.

Ogólnie jednak, co tu kryć, stan ogródka woła o pomstę do Niebios i niemożebnie mnie drażni:






Z tego rozdrażnienia, może nawet starczy mi zapału żeby dziś coś wypielić. Z tym, że całości na pewno przecież w jeden łykend nie ogarnę - a na panią Barbarę (o której KIEDYŚ opowiem: nie obiecywałem, że zrobię to już teraz, zaraz...) nie ma co liczyć. To zadanie przerasta jej wątłe siły. Podobnie zresztą jak bałbym się nawet rozmawiać o jakimkolwiek gotowaniu...

Tak więc, jak chodzi o ogródek, to najpewniejszym chyba sposobem unikania frustracji z jego powodu jest... odwracać głowę, gdy się go mija. Co zamierzam konsekwentnie czynić w dalszym ciągu!

W przeciwieństwie do świata roślinnego, który jest po prostu umyty i kwitnie i dojrzewa - świat zwierzęcy ogarnia właśnie marazm. Wprost proporcjonalny do przyrostu temperatury. Koniowie już się schronili w cieniu wiaty:



Koćkodany rozkładają się:



Jeden Genders wykazuje jeszcze jakąś aktywność:


Tymczasem pralka przeszła już do odwirowania. Jeszcze parę minut i będę mógł załadować drugie pranie - i jechać na targ...

1 komentarz:

  1. Ogródek ogarniesz z czasem. Futra zmęczone upałem. Moje też leżą po całych dniach...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...