środa, 10 czerwca 2015

Staram się

Kupiłem znowu bilet miesięczny - i jeżdżę do Radomia pociągiem. Dzięki temu mam przynajmniej te 4 km spaceru dziennie. Rano 2 km z dworca do biura (pod górkę - ale jeszcze chłodno jest, da się oddychać). Po południu 2 km z biura na dworzec (z górki - ale gorąco, a i spieszyć się trzeba, bo czasu do odjazdu pociągu mało...). Lepiej się po tym czuję!

Mniej żrę. W szczególności staram się nie najadać wieczorem i zasypiać lekko głodnym. To się nie zawsze udaje. Osobliwie gdy sąsiedzi na grilla zaproszą. No i - żrę dalej głównie te same śmieci z Pierdonki. Pasztety z "mięsa oddzielonego mechanicznie", pasty, czasem serki. Omijam produkty marki "President".  Wam też radzę. Z chlebem tostowym, bo tylko taki mi się nie psuje - najwidoczniej nie zawiera w ogóle substancji organicznych. Ale gotować nie będę. Nawet nie dlatego że nie umiem. Nie mogę! To po prostu jest zdecydowanie zbyt bolesne. Od śmierci Dalii nawet jajecznicy sobie nie zrobiłem - a tyle, zasadniczo, zawsze umiałem. Po prostu mnie odrzuca. I raczej tak już zostanie. Jajka z lodówki, tak na marginesie, powinienem już chyba wyrzucić. Po tylu miesiącach..? Podobnie jak mięso z zamrażarki i różne wciąż jeszcze w sporej ilości pozostałe przetwory...

Postawiłem sobie cel w życiu: chciałbym kiedyś dosiąść Mirasgula. I pogalopować. Jasne, że muszę zejść z wagą. Poprawić kondycję. Sam zresztą nie dam rady o tyle, że potrzebna jest przynajmniej kilkumiesięczna systematyczna, codzienna praca z koniem. Ale znajomi jak tylko go przywiozłem deklarowali chęć pomocy. Jakoś to przecież zorganizujemy, prawda..? Jesienią..?


Ogródek w zasadzie odpuściłem. Lubię grzebać w ziemi, ale trudno zajmować się czymś, co nie ma nawet pozorów sensu. Żadne warzywa nie są mi do niczego potrzebne. Jeśli coś wyhoduję, będzie tylko kłopot. Z czasem wszystko się wyściółkuje na grubo i dosadzi jeszcze trochę krzaczorów. Ewentualnie mogę na wierzch jeszcze folię wyłożyć - żeby już w ogóle nie trzeba było pielić. Dobrze, swoją drogą, że nigdy nie wpadłem na pomysł zgłoszenia ogródka do dopłat (do czego przecież miałem prawo...) - ładnie bym teraz wyglądał w razie kontroli:

(zdjęcie nie najnowsze, ale - rozładowała mi się bateria w aparacie...
... i dlatego nie będzie dzisiaj wpisu "bimbrowniczego"!)

Pojęcia na razie nie mam co z sianokosami. Ale to akurat nie odbiega od normy. Zawsze kosiłem ostatni z całej wsi - i zwykle był to raczej początek lipca niż czerwca. Fiacik wciąż w naprawie u pana Bogdana i nie wiem, jak to idzie: nawet dzwoniłem wczoraj wieczorem, ale pan Bogdan ma tylko stacjonarny telefon, nie było go w zasięgu słuchawki a wysiedzieć tak długo, żeby był - nie dam rady. Oczy się kleją. Choć, odkąd mniej żrę - nie zasypiam już o 19:45, jak to mi się wcześniej regularnie zdarzało...

Ochłodzenie jest w każdym razie przejściowe - w łykend ma być nawet 32 stopnie. A w niedzielę - jakieś mega oberwanie chmury. Tak w każdym razie twierdzi prognoza pogody.

Ogólnie rzecz biorąc, staram się. Ale nie da się ukryć, że gospodarstwo potrzebuje gospodyni.

Kurza twarz, jak to zabrzmiało! Prawie jak królestwo potrzebuje królowej.

No cóż - TO gospodarstwo gospodyni raczej mieć już nie będzie. Nie pierwsze zresztą - i nie ostatnie. Taki life. Bez ziemi i bez koni mógłbym się przynajmniej z czystym sumieniem zapuścić - i na przykład zachlać na śmierć, albo zażreć tak, że już w ogóle nie mógłbym się ruszać. Trudno powiedzieć, czy to dobrze, czy źle, że nie mogę tego zrobić..?

11 komentarzy:

  1. Ej! Miało być wyjaśnienie, cóż to za sąsiadka pomaga i wogle. I sobie, że tak powiem, wypraszam, coby się Asan miał zapuszczać.z kim myślnie będę się sprzeczać i rozważać zawiłości myśli Pańskich. Na brak gospodyni nie poradzę, jeść zaś trzeba. Gimnastyka przy roślinkach wskazana .. roślinki, jak to ogórcy, dyni dobre na utratę ciąży chmielowo- pokarmowej. Raczej śmieciowej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no na takiej diecie to by długo zdrowy nie pociągniesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno nie ma ludzi zdrowych, są tylko nie przebadani. A ja się badam i wyniki jednoznacznie dowodzą, że symuluję - fizycznie nic mi nie jest, poza tym, że jestem gruby...

      Usuń
  3. Są różne metody na zejście z tego świata, upozowane na naturalne. Ale o takiej za pomocą odżywiania się pożywieniem tylko z Biedronki, jeszcze nie słyszałam. Naprawdę nie wiem, czy mam Ci życzyć powodzenia. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądząc po wynikach finansowych Jeronimo Martins - 3/4 Polski powinno zatem zejść z tego świata już zaraz!

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koleżanka się widać wstydzi pytania, ale i tak odpowiem: nie, nie zawsze biega z fajfusem na wierzchu. Biega tak jakieś 60% czasu. Mam jego zdjęcia bez fajfusa i też pokazywałem - ale fakt: trudniej o takie...

      Usuń
  5. Tak patrzę na tego czarnego zwierzaka i myślę sobie - kurde, specyficzny jednorożec...:P
    On z tym fajfusem to tak ciągle i wszystko? Czy to tylko tendencyjny dobór zdjęć?

    pozdrawiam
    C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, na pytanie odpowiedziałem awansem pod komentarzem usuniętym przez autorkę. Którego, jak widać, ja też nie widzę - i to jest zagadka, bo powinienem...

      Usuń
    2. OK, wszystko się zgadza - to był dwa razy jednobrzmiący komentarz...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...