wtorek, 16 czerwca 2015

Spokój i powściągliwość

cechuje naszego ogra! Dlatego gdy wczoraj przy kolacji dostrzegłem, że jest nagi, zgubiwszy gdzieś kantar - także przyjąłem ten fakt do wiadomości ze spokojem. W innym wypadku szukałbym zguby i po ciemku, albo zakładał zaraz coś zastępczego, ale komu jak komu - Mirasgulowi zaufać można. Gdyby był człowiekiem, byłby lepszym człowiekiem ode mnie. Co nie jest, koniec końców, bardzo pocieszającą refleksją, prawda..?


Zabrałem się za poszukiwania dopiero dziś popołudniu. I, ku wielkiej radości, znalazłem zgubę dość szybko:


Kantar oczywiście w żaden sposób nie uszkodzony, po prostu się odpiął przy tarzaniu w trawie.

To skąd radość w takim razie..? Ano stąd, że po przedłużonym (nieco) łykendzie, podczas którego a i owszem, ruszałem się - ale tak bardziej stacjonarnie, na czworakach i po ogródku, jak to w trakcie pielenia - nie jest mi łatwo chodzić... Zdecydowanie, muszę codziennie oddawać się jakimś ćwiczeniom fizycznym! Żeby cztery dni przerwy aż tak mi zaszkodziły..? Bo wczoraj, z konieczności, byłem w Radomiu samochodem - i, niestety, tak też pojadę tam i jutro...

Trudno - w najgorszym razie będę chodził na spacery. A wkrótce, po sianokosach, zacznie się rżnięcie drewna, to i łykendy nie będą takie leniwe!

Jak należało się spodziewać, Mirasgul odzienie dał sobie założyć bez mrugnięcia powieką:



Lepsza Połowa to jednak miała intuicję. W końcu wybrała Mirasgula ze zdjęcia i rodowodu, ani znając jego cnoty!

Skoro już wyszedłem na te poszukiwania z aparatem, to cyknąłem też i kwiatki. Na ten przykład dzikiej róży:


i jeżyn:


oraz nową porcję darów natury, zebranych w ogródku przez panią Barbarę:


Truskawek jednak mniej niż wczoraj:


Z taką ilością już powinienem dać sobie radę. Niezłe są. Z tego, co dziś rano wyłożyłem w biurowej kuchni co nieco jednak ubyło do końca szychty. A nie spodziewałem się! Moje zblazowane, choć sympatyczne koleżanki byle czego nie jadają...

W sumie mogłem zrobić z tej ilości truskawek wino. Tyle, że nie miałem pracującej matki drożdżowej, ani wolnego kamiona, gdy pani Barbara postanowiła je pozbierać. No cóż. Nadrobimy przy pomidorach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...