niedziela, 24 maja 2015

Sen - mara

Błąd polegał zapewne na tym domowym obiadku u M., na który zostałem podstępem zwabiony wczoraj wieczorem. Nie tylko postąpiłem wbrew radom lekarza, który zaleca mi chudnięcie, ale też - obeżrawszy się na sam koniec dnia, oczywiście musiałem mieć sny. Taka by była interpretacja cyniczna. W interpretacje spirytualistyczne wdawać się nie zamierzam: nie jest może do końca tak, że żadnych, ale to żadnych spirytualiów wczoraj nie przyjmowałem (też wbrew zaleceniom...), ale po pierwsze to było wcześniej, a po drugie - naprawdę nie przegiąłem, bo ledwo umoczyłem dzioba. Dla zdrowotności..!

W każdym razie: pierwszy raz śniła mi się Lepsza Połowa. Sen był dziwny: obudziłem się z walącym sercem i nawet jak na moje zwyczaje i możliwości wcześnie, bo o 3.37 (i, oczywiście, już mi się nie udało zasnąć...). Sen nie był nieprzyjemny: obudziłem się w stanie, by tak rzec, gotowości do czynu.

Piję teraz drugą kawę. Pranie (trzecie w ten łykend: trzeba już było i pościel wyprać, a pech na tym tylko polega, że leje i trzeba w chatce suszyć, co dość drastycznie zmniejszyło dostępny metraż...) już się skończyło. Koszule wyprasowane. Co do tej nowej, kupionej w necie - jednak nie polecam. Oczywiście jest nowa i pasuje do mojego aktualnego rozmiaru, czego nie można powiedzieć o wszystkich starszych. Ale materiał marny. Kiepsko się prasuje. I zbiera kurz. W przyszłym miesiącu, jeśli nic się nie zmieni, zainwestuję chyba jednak w coś solidniejszego.

Jajkożerca na razie przetrwał serię głośnych i pewnie bolesnych konfrontacji z Krystyną. Wciąż siedzi pod przyczepą. Gdzie też i dostał śniadanie.

Udało mi się wczoraj dodzwonić do pana Bogdana. Skutkiem czego za chwilę podniosę dupsko i podjadę gdzieś do bankomatu. Spróbuję też kupić plastry na Małe Złe.

Tymczasem zaś - przejrzałem zdjęcia i filmiki, które spory kawał czasu temu przywiózł mi Przyjaciel z Warszawy.

Proszę bardzo - rok 2004, wynajmowane przez nas mieszkanie na ulicy Bagno w Warszawie (w tle oczywiście Pałac Kultury...):


Ślub naszego Przyjaciela w lipcu 2009 roku:


Ich pierwsza wizyta w Boskiej Woli, w listopadzie tego samego roku:




I lekcja jazdy konnej (z 2011 roku, z wiosny - jeszcze na Glusiu: też już nie żyje...) w kilku łatwych krokach. Lepsza Połowa głównie jako głos z offu:




Tych kroków jest oczywiście więcej, ale każdy kolejny filmik coraz to "cięższy" i powoli kończy mi się cierpliwość do ładowania. Może innym razem, jeśli będziecie Państwo zainteresowani..?

2 komentarze:

  1. A na ul. Bagno oryginalne bardzo krzesło biurowe, na zdjęciu niestety niewidoczne.. Ciekawe czasy. Odezwę się jak wyzdrowiejemy na tyle, żeby spokojnie przyjechać. O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewien, czy to oryginalne "krzesło" to przypadkiem jeszcze na Śliskiej nie było..?

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...