piątek, 1 maja 2015

Pomiędzy

Spodnie (wyprane wczoraj wieczorem) wyprasowane, koszule wyprane i wyprasowane, Mahru odwieziona do Kociszewa (serdeczne dzięki za pomoc w ładowaniu Miłym Sąsiadom..!). Kobyły wypuszczone na Pierwszy Padok przed chwilą zjadły kolację po czym z godnością oddaliły się na trawę. Mimo że mokro, bo dopiero co przeszła dość gwałtowna burza.

W drodze drobne kłopoty z samochodem: muszę częściej dolewać płynu chłodniczego, wygląda na to, że nieszczelność chłodnicy jest większa niż myślałem (albo powiększa się z czasem...). Ale zauważyłem w porę, więc nic się nie stało. Przegrodę w przyczepie zabezpieczyłem dodatkowo, żeby się tak łatwo nie składała - no ale ten typ tak ma od nowości akurat. Samochód zatankowany pod korek, Viatoll przygotowany i naładowany, trasa wydrukowana, gifty zapakowane, podobnie jak eurosy (za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, ile ich właściwie w tej kopercie winno było być..? no, nieważne, na pewno wystarczy...) oraz lonża i uwiąz - pozostaje pamiętać rano o zabraniu aparatu. Dzisiaj zapomniałem, ale i tak nie było czego fotografować: mała weszła do boksu i na razie tam została. I tyle.

Wszystko gotowe poza tym, że oddechu złapać nie mogę. Dusi mnie. Przywiozłem po drodze metr owsa (parę dni temu Buba z Małym Złem wyrwały się na wolność i zmarnowały pół worka) - i mało mnie te dwa worki nie zabiły, gdy je próbowałem z przyczepy wyciągnąć. Udało się, ale musiałem po każdym kwadrans odpoczywać. No i plecy bolą. Na szczęście w samochodzie chyba nie będę musiał niczego dźwigać..?

O czymś zapomniałem..? Nie, chyba o niczym. No to dobrej nocy Państwu w takim razie życzę..!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...