niedziela, 26 kwietnia 2015

Ogarnąłem

to wapno koniec końców. A w ramach ekspiacji za wczorajsze lenistwo jeszcze wypucowałem rano chatkę (mycie wanny było... no cóż... nieco przedwczesne..? mogę to robić znowu po tym, jak zmyłem z siebie wapienną skorupę...) i zutylizowałem, czyli spaliłem, zebrane przez zimę siatki po belkach siana.

Resztę niedzieli zamierzam spędzić jak prawdziwy Polak, czyli z piwem w ręku, koćkodanem na kolanach i przed telewizorem. No chyba, że będzie burza i stracimy odbiór - na razie pogrzmiewa tu i ówdzie dookoła.

Melduję przy okazji iż nieprawdą jest, jakoby jeżdżąc ciągnikiem pozbawionym było się kontaktu z przyrodą. Fiacik pali mało, to i spalin nie wydala, więc kwiecie kwitnące czuć wyraźnie gdy się koło niego przejeżdża. Osobliwie, że jeżdżąc wyłącznie na polowych biegach jeździ się baaardzo powoli, więc i mijanie takie bzu trwa. I trwa. W sumie - wolniej niż na piechotę...

Głośny to Fiacik jest, nie powiem - ale i tak dwa koziołki igrały sobie pociesznie nie dalej jak 30 metrów ode mnie, gdym to wapno po Wielkim Padoku sypał. A jak zjeżdżałem do domu, to wypatrzyłem parę dudków - o..!


Powinienem się zaopatrzyć w jakąś kamerkę z teleobiektywem, najlepiej taką, żeby dało się ją albo na głowę założyć, albo chociaż jedną ręką obsługiwać - nie sądzicie..?

Dobrej nocy Państwu życzę..!

1 komentarz:

  1. Zawsze można lać rzepak, to się będzie rozpylać zapach smażonych frytek. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...