czwartek, 19 marca 2015

Nie ma już Lepszej Połowy...

16 marca ok. godziny 1.00 w nocy po krótkiej, gwałtownie postępującej chorobie, zmarła w szpitalu w Radomiu Dalia - moja Lepsza Połowa.
 
Dalia nie lubiła gdy o niej wspominałem - choć, siłą rzeczy robiłem to często. I nie pozwalała się fotografować. Będzie więc krótko i raczej o mnie niż o niej - a zdjęcie daję sprzed 15 lat, z Warszawy. Dostałem je wczoraj od Jej siostry:
 
 
Dziś popołudniu odbieram urnę z Jej prochami. Pogrzeb odbędzie się w Wilnie w najbliższy weekend. Bliższych szczegółów na razie nie znam.
 
Oczekuje się ode mnie teraz podjęcia ważnych decyzji życiowych: co dalej z gospodarstwem..? Co chcę robić w przyszłości..? A ja się czuję jak Ślimak z "Placówki", gdy go dziedzic dla żartu usiłował przymusić do kupna łąki bez konsultacji z żoną.
 
To Dalia była kreatywnym członkiem naszego zespołu. To ona wymyślała imiona dla koni, nazwy dla topograficznych szczegółów naszego gospodarstwa i okolicy, nowe słowa naszego prywatnego języka. Cele, które ja (częściej mniej niż bardziej udolnie...) realizowałem. Była też ostatecznym arbitrem we wszystkich sprawach drobnych i ważnych. Co czasem ją nawet irytowało - w innych okolicznościach bowiem, na przykład zawodowych, nie mam najmniejszego problemu z decydowaniem! Cóż, kiedy 19 lat praktyki jednoznacznie dowiodło, że to Jej decyzje były zazwyczaj długofalowo lepsze od tych, jakie ja sam bym podjął..?
 
Zostałem sam, nawet nie cały a pół człowieka (to gorsze pół...) w chwili, gdy najgorsze wydawało się już być za nami. Od roku mam stałą pracę, płacę regularnie rachunki, powoli odtwarza się zdolność do inwestowania: wyremontowaliśmy samochód, przedwczoraj odebrałem naprawioną przyczepę, w najbliższą sobotę  miałem jechać po - naszego, własnego - ogiera, którego Dalia wybrała dla naszych klaczy. Chyba jednak próby, które przeszliśmy wcześniej - i wcale nie chodzi tu o przeprowadzkę na wieś, nie przeprowadziliśmy się dla samoumartwienia, tylko dlatego, że było to najlepsze wyjście z sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się wcześniej - były za ciężkie. Wiele razy było nam zimno, czasem głodno, a bardzo, bardzo często - strach. Przed niepewną przyszłością, gdy żyliśmy praktycznie z dnia na dzień (no: z tygodnia na tydzień...). To Dalia była dla mnie oparciem przez cały ten czas - i wyczerpało to Jej siły życiowe.
 
Dlaczego Ona a nie ja..?


60 komentarzy:

  1. Trzymaj się, Jacku. Nic już nie będzie takie samo, ale zawsze coś będzie...

    awake

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyrazy współczucia, Jacku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tyle różnych śmierci wokoło, a każda z nich jest dla mnie wstrząsem. Próbuję uwierzyć, że to prawda.
    Żyj jakoś Jacku, ściskam rękę

    OdpowiedzUsuń
  4. Straszne! Bardzo Ci współczuję. Oboje współczujemy. Ściskamy Cie mocno!*

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję Ci Jacku....Straszne, niespodziewane. Trzymaj się...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jacku, poznałam dzięki Tobie Darię osobiście. Ta wiadomość to dla mnie cios. Bardzo, bardzo Ci współczuję. Bóju, strachu, stresu i cierpienia.

    Trzymaj się mocno!
    Gdybyś potrzebował pomocy, w szczególności w sprawach prawnych - koniecznie daj znać.

    Pomogę!

    Ewa Marynowska

    OdpowiedzUsuń
  7. Brak mi słów....szok....bardzo Ci współczuję...trzymaj się

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak mi niezmiernie przykro...
    Nie doradzę niczego sensownego, bo w takiej sytuacji na pewno straciłabym głowę i chęć do czegokolwiek, włącznie z życiem. Mam nadzieję, że Ty jednak myślisz i działasz innymi kategoriami i nie zostawisz Waszego wspólnego dorobku ot tak, bez opieki.
    Przesyłam mnóstwo pozytywnych myśli do Boskiej Woli.
    Trzymaj się.
    Niechaj końskie grzywy ukoją Twój ból...

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo serdecznie Ci współczuję. Sił dużo Ci trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  10. O rany, to dla mnie jak grom z jasnego nieba :( Nie wiem co powiedzieć, a cokolwiek bym nie powiedziała będzie brzmiało płytko i miałko :( Bardzo mi przykro, od dawna wam kibicowałam, bo też przez jakiś czas poznałam takie sytuacje i aż mi się coś zrobiło na tą wiadomość :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Panie Jacku,Pan musi to ogarnąć,dla Lepszej Połowy.Może nie musi Pan natychmiast podejmować ważnych decyzji.Teraz jest czas pożegnania ,czas bycia razem inaczej.
    I gdy nie wie Pan co począć,proszę pomyśleć,co zrobilibyście razem.
    Smutno mi bardzo i myślami jestem z Panem -
    bardzo starsza pani

    OdpowiedzUsuń
  12. Brak mi słów, by wyrazić współczucie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wyrazy współczucia ode mnie, rodziców i mojej babci z którą bywaliśmy u was na grzybach!
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  14. Z całego serca Ci współczuję.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Współczuję Ci z całego serca, Jacku! Myślami jestem z Tobą. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jacku, cóż mogę powiedzieć... Ściskam Cię mocno, choć tylko wirtualnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Prosze przyjac wyrazy wspolczcia od kolegi blogera.

    Andrzej Altenberger

    OdpowiedzUsuń
  18. Jacku, straszna wiadomość.
    Przyjmij proszę najserdeczniejsze wyrazy współczucia.

    Niech Bóg ma ją w opiece.

    Nie obwiniaj się nigdy choćby w najmniejszej części......

    Bardzo bardzo mi przykro.
    Nie poznałam nigdy Twojej żony. Natomiast mam ciągle jej wiersz. O przemijaniu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Brak mi słów...bardzo współczuję ...

    OdpowiedzUsuń
  20. Najszczersze wyrazy współczucia.... Nie potrafię sobie nawet wyobrazić tego....

    OdpowiedzUsuń
  21. Odebrało mi oddech.......Wpis czytałam kilka razy jakbym nie rozumiała co czytam...jakbym nie chciała zrozumieć...Cicho (bez pozostawiania śladu) Wam kibicowałam.Panie Jacku, niech Pan się trzyma...Julia

    OdpowiedzUsuń
  22. Moje kondolencje.

    OdpowiedzUsuń
  23. Składam wyrazy głębokiego współczucia. Nie umiem znaleźć dość dobrych słów, ale z serca pocieszam. Tania

    OdpowiedzUsuń
  24. Jacku pisz zawsze pisałeś.. jesteśmy tu razem z tobą , Teraz Dalia pewnie rozumie po co ci był blog, nie znamy naszej karmy na tym swiecie.. za szybko,za młodo,dlaczego nie ty pytasz dlaczego ona
    widać gdzieś tam tak zapisali na waszej drodze życia, twoja lepsza połowa była tu na tym blogu często więc troszke ją poznaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  25. ból kiedyś minie...modlę się za Nią i za Ciebie...
    duunia

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo, bardzo mi przykro. To tak zaskakujące, współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  28. Mieszkam w Berlinie . Od dawna ,od Pana bloga zaczynam dzien-po cichu uczestniczylem / na ile Pan pozwalal / w Waszym zyciu .A teraz, dzisiaj !-dobrze,ze siedze !. Skladam Panie Jacku kondolencje ! Napisales pieknie o Darii !!! A wirtualnie na odleglosc z calego serca-sciskam dlon i proboje klepnac po ramieniu-TRZYMAJ SIE JACKU !!!

    OdpowiedzUsuń
  29. Opatrzności, jakże to tak...

    OdpowiedzUsuń
  30. wspolczuje panie Jacku, trudno uwierzyc i pogodzic sie ...

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo, bardzo mi przykro...siły życzę

    OdpowiedzUsuń
  32. Z całego serca współczuję, to ogromny cios.
    Tyle nieszczęścia teraz wokół ludzi....
    Co tu jeszcze powiedzieć?
    Nie wiem. Tego wielkiego smutku nie da się ubrać w słowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholera, ciągle nie mogę tego przyjąć...

      Usuń
  33. Straszne ,trzymaj się pan , panie Jacku. Ania B.

    OdpowiedzUsuń
  34. I niech Jej..... wszystko....Lepszej Połowie....

    OdpowiedzUsuń
  35. Z początku jak trafiłam na Pana blog,to się uśmiechałam do Was (z powodu dowcipnego języka),a potem mówię "co tam u lepszych Połówek" i podczytywałam.A teraz ......szok ,niedowierzanie......
    Panie Jacku,moja śp.Mama mówiła,że "na tej ziemi,to tylko dzierżawa".Musimy żyć dalej i nie załamywać się.

    OdpowiedzUsuń
  36. Jak mawia pewien ludź, wszystko jest po coś. Coś kończy się, coś zaczyna. Jeszcze nie dotarło, nie rozumim ... jak to? czemu? ONA zawsze w tle. Najistotniejsza. Trudne. Tu jednak nie ma końca. Na jest dalej, obok, tylko inaczej. I będzie. Wspierać, podowiadać, pomagać. Sił i wiar życzę. Ludka z nieistniejącego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  37. Dla nas czytelników, ta wiadomość to szok. Jeszcze tydzień wcześniej pisałeś o Waszej wspólnej wycieczce. Nikt z nas nie spodziewał się, że choroba, o której wspomniałeś, to coś tak bardzo poważnego. Trudno znaleźć słowa pocieszenia, by nie brzmiały one banalnie. Z resztą, takie słowa nie istnieją w żadnym języku. Możemy jedynie połączyć się z Tobą w bólu i mieć nadzieję, że nasze ciepłe myśli staną się choć odrobinę ukojeniem.
    Nie obwiniaj się o Jej śmierć. Kobiety potrafią naprawdę wiele unieść, by realizować wspólne ze swoim ukochanym marzenia. Pomyśl raczej, że musiała być z Tobą bardzo szczęśliwa i darzyć Cię prawdziwym uczuciem, skoro godziła się na ów głód i chłód zachowując wiarę, że los wkrótce się odwróci. Pomyśl też o tym, że dzięki Tobie, a Ty dzięki Niej spełnialiście swoje marzenia żyjąc tak, jak niejeden Twój czytelnik nie ma odwagi.
    Wiem, że życie jakiego się podjęliście (i jakie jest udziałem większości osiedleńców) wymaga wzajemnego wsparcia drugiej kochającej i podobnie myślącej osoby. Kiedy odchodzi druga połówka, świat wali się na głowę, a czas staje w miejscu. Wierzę, że znajdziesz siłę, by poukładać swoje życie na nowo w takiej formie, która będzie dla Ciebie najlepsza.
    Nie jesteś osobą, która szuka i przyjmuje tzw. „dobre rady” i bardzo dobrze, bo któż z nas ma prawo, by wchodzić drugiemu z buciorami w życie. Chciałabym tylko, abyś wiedział, że cokolwiek postanowisz, będziemy Cię wspierać, kibicować i otaczać ciepłymi myślami.

    OdpowiedzUsuń
  38. ....tak jak głos grzęźnie w gardle tak ręce drętwieją na klawiaturze. Nie pomyślałem nigdy, że taka wiadomość to będzie dla mnie bardzo wzruszające i mocne przeżycie. A wydawało się żeśmy tylko wzajemnie wirtualne zaglądali do naszego życia....
    ....bardzo współczuję i mocno ściskam Panie Jacku!

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie wiem jak wyrazić to, że jest mi bardzo przykro. Proszę przyjąć moje wyrazy współczucia Panie Jacku.

    OdpowiedzUsuń
  40. nowy2002
    Cóż napisać? Wszystko będzie zbyt małe. Proszę się trzymać

    OdpowiedzUsuń
  41. Drogi Jacku to szok dla mnie :( Bardzo mi przykro ze Was to spotkalo. Na pewno jest Ci teraz nielatwo i ciezko. Stoisz na rozdrozu. Nie musisz podejmowac decyzji natychmiast co zrobisz ze swoja ziemia i hodowla. Poki co mozesz zaladowac swoje konie i przyjechac do mnie na Mazury. Razem razniej. W kupie sila.
    Zajme sie Twoimi konmi gdy bedziesz w pracy. Swoja ziemie wydzierzaw a potem pomyslisz czy ja sprzedasz czy nie.
    Zapraszam serdecznie,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Issabell....oszczędź...(sama nie ogarniasz siebie)...

      Usuń
    2. trochę Pani przesadziła.

      Usuń
    3. Jacku, pamiętaj, że możesz na mnie liczyć, znam się nie tylko na rolnictwie i hodowli, mam także spory talent kupiecki, chętnie pomogę Ci sprzedać ziemię i zajmę się transportem Twoich koni na moje ranczo. Oszczędności będziesz mógł bezpiecznie przelać na moje konto, a ewentualne precjoza zdeponować w mojej bieliźniarce.

      Usuń
    4. pseudo Indianko, IMO kiepski moment na żarty...

      Usuń
  42. Czytam Was od dłuższego czasu i jak znakomita większość trafiłem do Was przez przypadek...
    I z wypiekami na twarzy "uczestniczyłem" w Waszym życiu- konie, padok, awarie samochodu, kupno ciągnika...

    RiP

    3maj się Panie Jacek

    OdpowiedzUsuń
  43. Panie Jacku,
    nie wyszło nam wspólne pisanie. Ale to, co Pana spotkało, obywa się zwykle bez słów. Tak więc milczące cierpienie jest naszym wspólnym doznaniem. Nie ma wystarczających słów, nie ma gestów. Wszyscy idziemy na spotkanie Śmierci. Ale nigdy nie pogodzimy się z unicestwieniem naszych najbliższych. Dlatego musimy być mężni i starać się sprostać zamysłom tych, którzy nas stworzyli.

    Błotniak

    OdpowiedzUsuń
  44. Szczere wyrazy współczucia.

    OdpowiedzUsuń
  45. Lux perpertua nie Jej swieci...

    A Tobie Jacku duzo sily na nadchodzacy czas.

    OdpowiedzUsuń
  46. Nie ma takich słów, które przyniosłyby ulgę, ale może to, że tu jesteśmy, dzielimy z Tobą choć część Twojego cierpienia, doda choć trochę otuchy.. Przykro, niezmiernie przykro.

    OdpowiedzUsuń
  47. Trudno mi było uwierzyć, jeszcze trudniej teraz pocieszyć. Bardzo, bardzo mi przykro.

    OdpowiedzUsuń
  48. Czytam i nie wierzę.
    Za dobrze znam to uczucie, by wierzyć, że jakiekolwiek słowa mogą pomóc, może czas.
    Oby go Pan przetrwał.
    Życzę sił, zdrowia i ludzkiej życzliwości.

    OdpowiedzUsuń
  49. Niestety dzisiaj miałem okazję się dowiedzieć o Jej śmierci.
    Jest mi bardzo przykro z tego powodu, na prawdę współczuje i łącze się w żalu.
    Życzę sił i wytrwałości.
    Tomek

    OdpowiedzUsuń
  50. Długo tu nie zaglądałam i dzsiaj poczulam, że tęsknię za tym blogiem, weszłam i ....wyję jak pies....Niech Pan przetrwa. Alina

    OdpowiedzUsuń
  51. Panie Jacku,
    nie zagladalem do Pana i tu wstrzas - moje szczere kondolencje! Dalia, pacem aeternam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...