niedziela, 15 lutego 2015

Po drodze do Radomia, czyli o przemijaniu

W okolicach naszego gospodarstwa krajobraz wiejski wciąż jeszcze nie został zdominowany bez reszty przez peerelowskie, sześcienne klocki czy nowomodne gargamele - trafiają się, wcale często, nie tylko pojedyncze budynki, czy to mieszkalne, czy gospodarskie, ale i całe zabudowy o dawniejszych korzeniach. Z - powiedzmy - połowy zeszłego wieku. Czy nawet jeszcze z lat 60-tych. Kiedy wciąż jeszcze stosowane głównie tradycyjne materiały: drewno lub polny kamień (w zasadzie to najważniejszą nowinką techniczną względem zabudowy znanej ze skansenów jest w tym budownictwie eternit na dachach - oraz najrozmaitsze metody ociepleń zewnętrznych, od ordynarnej papy po taką supremę, jaką na własnej chatce mamy...),

Jest to oczywiście krajobraz skazany na rychłe zapomnienie: wprawdzie niejeden z takich domków znajduje szczęśliwych właścicieli w postaci świeżych przesiedleńców z miasta chociażby - ale w oryginale i tak nie da się tego utrzymać, ani wiedzieć kiedy robi się pastisz, a nie kontynuacja... Współcześnie zaś, zupełnie inaczej i z zupełnie czego innego się buduje - nawet jeśli z drewna, to pewnie że "po góralsku", nieprawdaż..?

Jadąc dzisiaj na zakupy do Radomia wzięliśmy aparat - licząc na to, że pogoda będzie taka sama jak wczoraj, czyli słoneczna. Ani zakupy się nam specjalnie nie udały, ani pogoda nie dopisała - ale kilka zdjątek dla Państwa Lepsza Połowa z samochodu po drodze cyknęła:






Spróbujemy jeszcze kiedyś przy lepszym może oświetleniu i większy mając zapas wolnego czasu. 

1 komentarz:

  1. :) A nasze "poniatówki" pamiętasz? W mojej wsi jeszcze stoją, łazienki mają dobudowane, ale rozkład pomieszczeń wszystkie mają ten sam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...