niedziela, 8 lutego 2015

Chłop na traktorze

Nigdy nie byłem zwolennikiem pośpiechu w opanowywaniu nowych maszyn i technologii.* Lepiej poczekać aż się uleży, nabierze mocy urzędowej, oswoić się, przemyśleć, przespać z tematem (najlepiej wielokrotnie). Kto wie - może się problem sam rozwiąże..?

Tak postępując doczekałem pół roku temu w spokoju ducha aż smartfona, którego mi dali służbowo, a z którego ekranem dotykowym moje niezgrabne paluchy żadną miarą sobie nie radziły, wzięła ode mnie w zamian za starą, dobrą i sprawdzoną Nokię sympatyczna koleżanka z pracy.

Naszą poczciwą Wendi też uruchamialiśmy dobry miesiąc, nim ostatecznie pierwszy raz nią gdzieś pojechałem. I dobrze się stało, przyjaźnimy się już od ośmiu lat i z całą pewnością nie planuję zmieniać samochodu: może i mógłbym mieć nowszy - ale czy na pewno lepszy..?

Do uruchomienia nabytego już prawie dwa miesiące temu traktora też długo się nie zabierałem. Aż do dzisiaj. Nie zabierałem się po części z obawy - że nie będzie to takie łatwe. A majsterkowiczem przecież nie jestem...

Tymczasem, tadaaam:



starczyło zdjąć plandekę, pod którą Fiacik spoczywał przez te dwa miesiące (plandeka widoczna jest na pierwszym planie pierwszego zdjęcia), podłączyć na niespełna godzinę akumulator do prostownika (prostownik nabyliśmy wcześniej tego ranka na giełdzie w Słomczynie...), dolać paliwka (czekało w kanistrze też prawie dwa miesiące), dolać trochę oleju (z tym kłopot, muszę nabyć lepszy lejek, bodaj metalowy - żeby się lepki płyn gładko wlewał, bo przez ładowacz czołowy bezpośredniego dostępu do wlewu oleju po prostu nie ma...), zakręcić odkręcony kranik i wlać wiadro ciepłej wody do chłodnicy, a potem jeszcze tylko parę razy nacisnąć ręczną pompkę paliwa, przytrzymać włącznik świecy przez minutę jak w instrukcji stoi - i voila, działa!

Nie to, żebym miał zaraz w pole wyjeżdżać. Pole, chwalić Pana Boga, pod śniegiem (co widać przecież). Sprzętów do Fiacika nie mamy - tyle, co się da samym turem zrobić, a to niewiele. No i wolałbym, żeby jednak ktoś doświadczony wcześniej na niego okiem rzucił i pomajstrował może trochę, ot tak dla pewności. Nie podoba mi się na przykład, że cały spód silnika uwalany olejem, a bagnet praktycznie suchy jak sprawdzać. Gdzieś musi oliwa wypływać..!

Zrobiłem więc tylko kółko po naszej ujeżdżalni i zaparkowałem z powrotem pod chatką. Pamiętając, oczywiście, żeby wodę z chłodnicy spuścić i sprzęt ponownie plandeką nakryć. Tak naprawdę potrzebny będzie najwcześniej do rozrzucania nawozów (o ile uda się od kogoś pożyczyć rozrzutnik - "Kos", niestety, zepsuty i to chyba definitywnie...).

Ale i tak krzepiąca jest myśl, że jak by co - wsiadam i jadę. Bodaj po siano, które koniec końców, z braku przyczepy**, można i na widłach przywieźć, jak się inaczej nie da...

----------------------------------------------------------------------
*Co z tego, że maszyna 40-letnia..? Dla mnie osobiście to nowa technologia. Właśnie dlatego, że tak stara - bo nawet nasza "Białoruśka" nieboszczka nie była AŻ TAK... jak by to określić..? Analogowa. O - to jest dobre słowo: Fiacik jest analogowy do bólu. Świeca żarowa grzeje póty, póki się paluchem przycisk przyciska na ten przykład. Co jest w sumie nawet i fajne - przynajmniej nie ma się co popsuć, jak się okazuje...

**niestety, nasza przyczepa do przewozu koni, używana także do transportu siana czy drewna - wymaga koniecznie kapitalnego remontu. I chyba będę musiał z nią ostatecznie do warsztatu w Warce pojechać. Tutaj po prostu nikomu się nie chce...

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, tfu, tfu, tfu..!

      Usuń
  2. Cudo! Życzę wam obu co najmniej 40 lat razem. Bez większych awarii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uchowaj Boże, aż taki kawał czasu męczyć się na tym łez padole nie zamierzam...

      Usuń
  3. Jazda traktorem nie jest trudna, łatwiej się go prowadzi, niż samochód. Jak się posiada trochę ziemi, bez traktora ani rusz. Proszenie kogoś o pomoc w przewożeniu to dodatkowe koszty i zajmowanie czasu, a tak, jest się niezależnym.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...