wtorek, 6 stycznia 2015

Ponowa

Lepsza Połowa twierdzi, że dzisiaj rano zimniej niż wczoraj. Obiektywnie ma rację. Niedużo wprawdzie, ale znowu trochę śniegu spadło:


i nawet kran pod wiatą zamarzł (ale odmroził się łatwo).

Subiektywnie to mnie było dziś cieplej niż wczoraj. Wczoraj gościliśmy na noc w chatce zewnętrzną kotkę, co by myszy trochę doprowadziła do kultury. Faktycznie - jedną złapała. I przyniosła do łóżka, jakże by inaczej. Po czym, jak już ją zjadła (wyrzucona na miejsce przy drzwiach, gdzie zwykle kocia miska stoi) - pozostawiając tylko podroby, które sprzątnąłem rano - mrucząc rozkosznie położyła się nam w nogach. Ściągając przy okazji ze mnie kołdrę. Której to kołdry nie udało mi się do samego rana odzyskać i zmarzłem nielicho.

W każdym razie teraz jest już w chatce cieplutko:


Skoro zaś spadł śnieg - który, szczęśliwie, długo się nie utrzyma (białe gówno to przyjemność tylko dla mieszczuchów, ja tam bym wcale na ciepłą i bezśnieżną zimę nie narzekał...) - to wypadało, jak co roku o tej porze, wyjść z chatki i poszukać świeżych tropów. Taka świecka tradycja, nieprawdaż..?

W pierwszej kolejności jednak, uwieczniłem żywy dowód na to, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Proszę bardzo, zdjęcie pod tytułem "niektórzy mają lepiej":


a przecież to czarny kot jest milszy, myszy łapie, mruczka, wdzięczy się, łasi, futro ma gęstsze, miększe i przyjemniejsze w dotyku, o czystość dba i w ogóle... - że nie potrafi spać z człowiekiem, kołdry z niego nie ściągając, no cóż - nauczy się przecież z czasem..! Ale nic z tego. Kumoterstwo rządzi! Czarno - biały darmozjad wygrzewa się przy piecu, wyleguje na własnej podusi, podjada trzy razy częściej od czarnej robotnicy, a nade wszystko - tolerowany jest tuż pod bokiem państwa mimo alergii Lepszej Połowy z jednego tylko powodu: był pierwszy. Zanim wykryta została rzeczona alergia...

Ale przejdźmy do adremu. Najpospolitszy trop w okolicy, jedyny zresztą, którego nigdy, ale to nigdy do tej pory nie pokazywałem. Koński:


nie do pomylenia z żadnym innym (bo na ten przykład ślady dzika zdarzało mi się mylić z tropem krowy... ale kto mógł przypuszczać, że tu aż tak wielkie odyńce się upasły..?!). Sztuka polega na stwierdzeniu jak świeży jest ten trop i - w którą stronę prowadzi. Akurat w tym przypadku jest to o tyle trudne, że Mahru, jak to źrebię, kopytka ma wciąż bardzo małe i prawie symetryczne. Strzałka ledwo - ledwo się zarysowuje, a i różnica w głębokości odcisku jest na razie minimalna. Im starszy koń, tym łatwiej rozpoznać w którą stronę szedł i jak dawno...

Ślady kota:


naprawdę mało czym różnią się od śladów psa czy lisa (lis lub pies mają tendencję do stawiania łapek jedna za drugą, kocie idą raczej dwoma torami - ale to wcale nie jest jakaś absolutna reguła, żaden kot, lis ani pies tej książki nie czytał..!). Jak bym nie wiedział, że to Krystyna, która biegła tuż przede mną, wcale bym nie był taki pewien.

Tego jednak też z niczym pomylić się nie da:


Zajączek. Niespiesznie sobie kicał. Im szybciej pomyka, tym większa odległość między śladem tylnych skoków (to te dwa równoległe do siebie z samego przodu), a przednich łapek (dwa mniejsze, stawiane jeden za drugim). W tym przypadku jedna z przednich łapek lokuje się niemal pomiędzy dwiema tylnymi. Naprawdę luzik!

A na tym kompletnie się nie znam:



jakieś ptoki.

Nie byłbym sobą, gdybym nie podjął kolejnej, heroicznej i z góry daremnej próby obfocenia także i stada. Na szczęście tym razem niektóre z naszych (brudnych i zblazowanych...) kobył nie do końca zajęte były skubaniem zwiędłej i zmrożonej trawy (odetniemy je od tej możliwości już za parę dni - ale na razie, skoro już w łykend ma być 8 stopni na plusie, nie ma to sensu...):


Bubiszcze po raz pierwszy


Bubiszcze po raz drugi


Piękny, Dzielny i Mądry (Ale Tylko Czasami) Koń Lepszej Połowy, czyli Szefowa Stada

No i, na koniec, te dwie, których żadne moje gwizdy, podskoki ani okrzyki od skubania nie oderwały:


2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...