środa, 10 grudnia 2014

Szron

Tym razem to nie ja. Cały Boży dzień grzecznie siedziałem za biurkiem. A z tego wspaniałego widowiska, które zafundowała nam wieczorna mgła połączona z mrozem - miałem tyle, że dwa razy skrobałem szybę Wendi: najpierw rano, przed wyjazdem na stację, a potem po (spóźnionym - w Dobieszynie czekaliśmy aż przyjedzie pociąg z Warszawy...) przyjeździe, gdy do niej wsiadałem na stacji.

Ale zdjęcia są. Jakże by ich mogło nie być? Skoro nasz świat tak niebepiecznie i nieodwołalnie urodziwy jest..?














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...