czwartek, 16 października 2014

Kluski kładzione z dyni Hokkaido

wyglądają tak:


skład:
- pół dyni Hokkaido (niestety: ostatniej - wszystkie pozostałe dynie tej odmiany czegoś... dostały nóżek i wybyły - nie wiadomo dokąd... i nawet pożegnalnych haiku nie zostawiły po sobie..! pewnie dlatego, że od drogi rosły..?),
- 3 - 4 łyżki mąki,
- szczypta soli,
- szczypta kuminu.

Miąższ dyni (bez skórki i nasion) ugotować w bardzo małej ilości wody, odcedzić, zrobić puree jak z ziemniaków. Zmieszać z mąką, przyprawami - i kłaść.

Mniam, mniam!

Że duża porcja..? I "Warką" (w promocji, z nowego "Lewiatana" w Grabowie, gdzie wczoraj z pociągu po kocie żarcie zajrzałem...) popchnięta..? Dzięki temu, gdy spojrzę w dół - widzę okazały, iście senatorski brzuch. I dobrze! Szef, najlepszy i nawyrozumialszy, w końcu przecież zauważy moją niezdatność i bałaganiarstwo i z roboty pogoni: będzie z czego chudnąć...

A podrywać małolat i tak się nie zbieram. Nie chce mi się...

Już dzisiejsze dowcipy Lepszej Połowy, która widać poczuła się lepiej po tygodniu chorowania, o tym jak to się nudzi sama na gospodarstwie całymi dniami i zrobiłaby sobie dziecko do towarzystwa - były wystarczająco niesmaczne. Abstrahując od kwestii, że po 15 latach przerwy, bladego pojęcia nie mam, jak właściwie miałbym się do tego zabrać?

Jak by jej nie wystarczał koćkodan, który - jak sama twierdzi - robi przecież co może dla rozerwania swojej pani. Na przykład: zesrał się ponownie w chatce - i to w ciągu dnia. O!

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...