poniedziałek, 27 października 2014

Drobnomieszczaństwo w natarciu

Długośmy w minimalizmie nie wytrwali. Wczoraj do naszej chatki wjechała nowa (choć używana) sofa. Mniej więcej taka, tylko obicie trochę bardziej awangardowe ma:
 
 
Wjechała nie bez przygód. Ciężkie to jak grzech. Żeby w ogóle zmieściła się w drzwiach naszej chatki, musieliśmy ją rozłożyć na części składowe - a i tak Lepsza Połowa kuleje teraz na prawe kolano, a ja na lewe. Dobrze chociaż, że symetrycznie, to jak jesteśmy razem, nie potrzebujemy kul...
 
Ale nie powiem, nie powiem - spało się całkiem wygodnie. A i siedzi się dużo lepiej niż na podłodze. Koćkodan był z początku sceptyczny (trudno powiedzieć dlaczego: czy dlatego, że tam, skąd ją zabrałem też jest kot, który niewątpliwie sygnatury zapachowe zostawił, co się zaborczej Sylwestrze nie może podobać, czy dlatego, że przejść pod spodem nie sposób, a przywykła...), ale gdy w "Herculesie" zgasło nocą ostatnie polanko i w chatce zaczęło się robić chłodniej, chcąc nie chcąc wskoczyła na swoje stałe miejsce u mojego lewego boku.
 
Sofa jest nieco szersza od produktu Ikei, no i ma te rozłożyste poręcze, Bóg wie do czego właściwie potrzebne (poza tym, że dają razem chyba z połowę całkowitej masy mebla, czyniąc go przez to wywrotnym, gdy nie stoi, a jest na ten przykład przenoszony...). W efekcie, w ciasnym wnętrzu naszej malutkiej chatki, żeby w ogóle dało się otwierać choć w pewnym stopniu szafę, musieliśmy ją maksymalnie dosunąć do komina. Na razie to bez znaczenia, ale obawiamy się, że gdy przy większych mrozach palić trzeba będzie intensywniej - to się może zajarać... No cóż: trzeba będzie na noc kubeł z wodą przy piecu stawiać i tyle...
 
W sumie udany łykend, jeśli można to tak określić. I komin skutecznie przetkałem i sofę przywiozłem: niby nic, ale całkiem jestem z tego ostatniego osiągnięcia zadowolony! Obróciłem o 180 stopni zestaw Patrol + przyczepa na działeczce mało co większej od znaczka pocztowego. Fakt: trochę to trwało! Ale nawet jednej ryski ani na zestawie, ani na okolicznych płotach czy zaparkowanych samochodach... Znakiem tego: wciąż jeszcze umiem coś więcej niż tylko opowiadać.
 
Ale dobrze że już poniedziałek. Można usiąść za biurkiem i kapeczkę odpocząć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...