czwartek, 28 sierpnia 2014

Ługańska Republika Ludowa w Boskiej Woli i inne łajania

Rozumiem, że grzybki na Wielkim Padoku kuszą. Nie to, żeby jakiś wielki wysyp był (a wszędzie dookoła jest: wygląda na to, że w piątym roku od karczunku zapas stanowiących pożywkę dla grzybni korzeni w glebie powoli się kończy...). Ale pogoda taka, że i tam, gdzie normalnie grzybów nie uświadczysz - rosną. To i u nas coś tam jest. Poza tym, czy jest czy nie jest, to się trzeba dopiero przekonać włażąc przez ogrodzenie - prawda..?

Rozumiem, że drut pod napięciem, który rozciągnąłem to poważna przeszkoda, bo w przeciwieństwie do taśmy kozikiem do obierania grzybów już się go nie przetnie - a kopie aż plomby z zębów wylatują i kapcie spadają.

No ale to, że sprytny lud grzybobiarski wymyślił sobie w związku z tym wykopać i położyć słupek ogrodzeniowy żeby mimo wszystko do środka przejść - to już jest sk...syństwo jak stąd do Ługańska!


Zdjęcia dać nie mogę, bo padało, a i ściemniało się już, jak dotarłem do domu, a Lepszej Połowie nie przyszło do głowy uwieczniać szkody, gdy ją pod moją nieobecność naprawiała...

No cóż: Lepsza Połowa będzie grzybiarzy gonić. W przerwach między innymi zajęciami.

Ściemniało się już jak dotarłem do domu (trzeci, k..wa raz w tym tygodniu - aż się boję dzisiaj pociągiem jechać, bo coś się stanie, takie prawo serii...), bo odebrałem z serwisu piłę - o tym, że uległa awarii i że pierwszy serwis do którego ją oddałem będę opisywał złośliwie sygnalizowałem w poprzednich postach.

No więc, radomska firma "Kontakt 2" to komplenty kit! Wyglądało to mniej - więcej tak:


tylko jeszcze bezczelniej: pan piłę (którą zresztą u nich kupiłem niemal trzy lata temu...) do naprawy przyjął, kwitek wypisał, obiecał zadzownić - za czym zapadła cisza...

Był długi łykend, rozumiałem zatem, że do naprawy panowie zabiorą się od wtorku. Ale skoro i w środę nikt nie zadzwonił, to sam to zrobiłem. Tylko po to, żeby usłyszeć, że mam czekać, może jutro. "Może jutro" pojechaliśmy z Lepszą Połową do Radomia i wparowałem do serwisu we własnej osobie.

Serwisant siedział sobie w kąciku i coś pojadał (stąd skojarzenie, sami rozumiecie...). Wszystko, co przez TYDZIEŃ zrobił, to nakleił na obudowę numerek. Nawet do sprzętu nie zajrzał!

Na szczęście Lepsza Połowa, jak zwykle przytomna, znalazła w karcie gwarancyjnej adres jeszcze jednego serwisu w Radomiu. W przeciewieństwie do szpanerskiego "Kontakt 2" to jest typowy warsztat, mieszczący się w garażu - no: sympatyczne miejsce... Z punktu dostałem karteczkę z napisem: "termin odbioru - środa". Tak naprawdę sprzęt był gotowy wcześniej, tylko będąc w pracy uwiązanym pilnymi zajęciami (przez te "pilne zajęcia" i spać nie mogę i dlatego teraz post piszę, obudziwszy się ponad godzinę za wcześnie, bo mi się rozwiązanie problemu przyśniło...) i nie mając we wtorek samochodu - a to po drugiej stronie Radomia, nie to, żeby się piechotą nie przeszło, tylko czasu na to nie było - odebrałem jak mi napisano.

Wszystko, co trzeba było pile zrobić, to czyszczenie i regulacja...

10 komentarzy:

  1. Dlatego właśnie (choć i z innych powodów też, a to pasterskich) trzymam psy, które groźnie wyglądają i szybko biegają, oraz zachowują czujność na całym obszarze kilku hektarów sobie podległych. Nie mam problemu ani z wioskowymi, ani z przybywającymi nachalnymi pijaczkami, czy też zbieraczami tego i owego. Po prostu szacunek musi być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co zrobić, kiedy ja po prostu psów nie lubię? A Lepsza Połowa ma alergię (na koty zresztą też, ale już cierpi w milczeniu, bo co ma zrobić...).

      Usuń
    2. Gniew może być silniejsza od niechęci. Jeszcze z kilka razy Ci tak zrobią to może zrewidujesz podejście. Czego Ci nie życzę, ale wiesz jak jest...

      Usuń
  2. Co do grzybków, to da się coś zrobić. Im bardziej wzrasta Brix, tym efektywniej Twoje rośliny fotosyntetyzują i tym więcej mogą przekazywać cukrów do korzeni (zakładając, że masz odpowiednio boru), by karmić różne mikroorganizmy i grzyby.

    Da się tej mączki marmurowej, miejmy nadzieję, że tą bazaltowa też się uda Ci załatwić, potem trochę gówna od norek i Ci się produktywność pastwiska podniesie, a z tym i grzybków więcej będzie...

    P.S. Tak w ogóle zacznij odkładać do jakiegoś wiadra (lub wora) monety 1gr... To najtańsze w Polsce źródło miedzi, a jest w nich jeszcze cynk, który Tobie też jest potrzebny...

    Wystarczy 20zł na hektar....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko co zrobić, żeby ta miedź się uwalniała z monet?? taka moneta to potrafi kilkaset lat przeleżeć prawie nietknięta w glebie

      Usuń
    2. Prawie nietknięta robi różnicę... Większość monet miedzianych już po roku używania ma nieco patyny, która to jest łatwiej dostępna niż miedź elementarna.

      Jeśli będzie mieć się dobre życie glebowe to w końcu zostanie uwolniona.

      Usuń
    3. tylko wtedy nie wystarczy 20 zł na hektar tylko ile? z 20000? 200000?, bo uwalniają się śladowe ilości tej miedzi

      Usuń
    4. Zważywszy, że to nawóz dotowany przez rząd, to grzech nie skorzystać...
      I z tą dostępnością to nie jest aż tak źle, bo np. po włożeniu miedzianych monet do wazonu z kwiatami wytrzymują one trochę dłużnej, a tam prawie żadnego życia biologicznego nie ma.

      Usuń
  3. Heheh Bareja wiecznie żywy. Ale tak fachowcy robią jeszcze. Mają czas, nie pali się. Trzeba poganiać i cisnąć w takich sytuacjach. Komuna sie skończyła, mamy wolny rynek i jest konkurencja. Klient nasz Pan i koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnica jest taka, że "Kontakt 2" to dość duża firma, gdzie serwisanci to najemni pracownicy, którzy w dodatku mają mnóstwo wymówek, że nic nie robią (w końcu to serwis "autoryzowany", więc i tak trudniejsze przypadki odsyłają do producenta...), a główną działalność jest sprzedaż nowego sprzętu.

      Natomiast ta druga firma, garażowa, zajmuje się li i jedynie naprawami - i pracuje tam właściciel z rodziną jak się domyślam...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...