poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rekordowe rżnięcie

Sam fakt, że liczę polana drewna wycięte w lesie kwalifikuje się do (lekkiej - na szczęście - tak sądzę...) rozpoznania jako rodzaj nerwicy natręctw. Z czego, skądinąd, w myśl mojej własnej teorii wynika, że mam zadatki na człowieka niezmiernie wprost kulturalnego... Szkoda, że jakoś w praktyce tego nie widać!

Natomiast konsekwencją tego mojego liczenia jest przynajmniej to, że mogę sobie porównywać i obliczać.

Żeby zapełnić całą wiatę na drewno potrzeba wyrżnąć ok. 6 - 7 tysięcy polan. Ile będzie w tym roku nie jestem w stanie przewidzieć, bo przez łagodną zimę ostatnio, zostało nam sporo z zeszłego roku... Mam nadzieję, że coś koło połowy..?


W każdym razie: dzisiaj, w skrajnie niekorzystnych warunkach, bo przed burzą (która właśnie nadchodzi - zaraz pewnie nie będziemy mieli prądu...), więc przy wysokiej wilgotności i temperaturze, narżnąłem 626 polan.

Nie jestem aż tak szalony, żebym w jakimś arkuszu Excel gromadził dane z poprzednich lat - ale pamiętam, że wynik powyżej 500 trafiał mi się rzadko, a rzadko...

Inna rzecz, że nigdy wcześniej nie miałem 10 dni na ukończenie dzieła...

Nie ukrywam, że po drodze wiele razy musiałem odpoczywać: a to poleżeć w cieniu przez kwadransik, a to przeleźć pod pastuchem i kobyły pogłaskać, a to - przyjść do chatki i łeb wodą ze szlauchu zmoczyć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...