sobota, 30 sierpnia 2014

Lizawka Equilla - hit!

Tyle razy udzielałem już negatywnych recenzji różnym produktom i firmom, że dla prostej odmiany czasem przydałoby się zrobić coś wprost przeciwnego - nieprawdaż?

Wczoraj był pay day, czyli najradośniejszy dzień miesiąca:


więc dzisiaj, jak już zebrałem siły (po kolejnej męczącej wyprawie do stolycy przede wszystkim - choć tym razem, dla odmiany, nawet spotkania i rozmowy telefoniczne były miłe...) przyszła pora na płacenie rachunków i robienie zakupów.

Zakupy w tym miesiącu będą bardzo ograniczone, bo jeszcze nie spłaciłem do końca sianokosów, a i jakiś rachunek za prąd się trafił - ale o koniowatych zapomnieć nie można.

Tydzień temu WYLIZAŁY do ostatniego okruszka wiaderko swojej lizawki mineralnej Equilla:


(tu: w pozycji "bojowej" w chwili, gdy ją zainstalowałem pod wiatą po raz pierwszy, 1 czerwca...).

Skoro aż tak im smakuje (20 kg w niespełna trzy miesiące wciągnęły...) - to oczywiście należy się nowa jak psu micha. Co też i wykonałem. Kurier pewnie będzie znowu klął naszą drogę i ciężar przesyłki...

Czy to jest czy nie jest zdrowe - za wcześnie oceniać. Ale smaczne być musi, gdy takim cieszy się powodzeniem. A to już coś.

8 komentarzy:

  1. Ile zatem miesięcznie kosztuje Cie utrzymanie Twoich koni? Mam na myśli ich wyżywienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W granicach 70 - 80 złotych... na wszystkie, nie na jednego!

      Usuń
    2. Oczywiście nie licząc pastwiska i siana - z sianem to już ten rachunek nie jest taki różowy, a jakby dodać koszt nawożenia pastwisk, to pewnie do czterech stówek bym doszedł...

      Usuń
  2. Hmm wg Ciebie to dużo czy mało? Ja mam świnkę morska i miesięczne jej utrzymanie - warzywa, trociny, troche siana, karma - 50- 60 zł. Jedna świnka morska!! Więc jeżeli chodzi o konie to nie jest to wygórowana kwota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby jeszcze taniej, gdybym miał własny sprzęt i sam sobie siano robił.

      Natomiast w typowej "stajni pensjonatowej", gdzie wszystko się kupuje, to oczywiście wychodzą zupełnie inne kwoty.

      No i my - poza rzeczoną lizawką (a zaraz dojdzie jeszcze marchewka, ale bardzo tania - od naszego ulubionego dostawcy z targu w Warce) oraz, ale to tylko w okresie karmienia, otrębami owsianymi (bardzo tanio kupiłem w internetowym sklepie dla zwolenników "diety Dukana"), niczego nie dokładamy do najprostszego końskiego menu: świeża trawa na pastwisku + owies + własna kukurydza, lucerna lub słonecznik...

      Usuń
  3. "Mojem okiem" dziala.. widzialam aktualne zdjecia dziewczynek, regularnie odrobaczanie i suplementacja robia swoje. Pozdrawiam
    MK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden to dowód akurat. Odrobaczane były regularnie ZAWSZE. W tym roku planujemy to robić częściej, ale tego jeszcze żadną miarą widać być nie może, bo dodatkowe odrobaczanie to dopiero będzie - za nieco ponad miesiąc. Na razie idziemy wedle dokładnie takiego samego kalendarza jak rok temu. Suplementacja też zawsze była - jakaś.

      W sumie, jak chodzi o skalę, to największa różnica między ubiegłym a obecnym sezonem pastwiskowym jest w nawożeniu. W zeszłym roku było pyliste wapno, w tym roku - WapMag z mikroelementami w granulacie...

      Usuń
    2. odrobaczac i suplementowac mozna roznie...i moze faktycznie slowo regularnie nie jest kluczowe.
      MK

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...