środa, 23 lipca 2014

Się zebrało - ale co z resztą..?

Się zebrało:


36 takich belek trafiło wczoraj wieczorem do Zaprzyjaźnionej Stodoły (gdzie wciąż jeszcze leży jakieś 5 z tych 31, które zebrałem w zeszłym roku - ale, umówmy się, zima była krótka i łagodna i dlatego zostało...), 4 pod wiatę - najbliższą Szacowne Grono zdołało już z lekka poszarpać po brzegu, choć tłumaczełem im szkodliwość jedzenia tak świeżego siana (ale nie słuchały...).

Razem 40 belek zebranych. Zostało na Wielkim Padoku:


jeszcze 15.

Do południa trzeba to zebrać, prognoza pogody nie pozostawia złudzeń: jak zacznie lać, to przed piątkiem nie skończy.

Tylko co z tym zrobić..?

Mam nadzieję, że gospodarze którzy, po dłuższych i doprawdy nie wartych opowiadania perypetiach zgodzili się wykończyć to dzieło, tj. poprzewracać, zgrabić, sprasować i zwieźć - wezmą sobie te 15 belek. Nawet nie w rozliczeniu. W prezencie.

Mnie tyle siana nie potrzeba. Przy najdłuższej i najostrzejszej zimie tego co mam na trzy konie starczy aż nadto. Magazynować to..? W Zaprzyjaźnionej Stodole owszem, jeszcze by się zmieściło (choć swoją drogą i tak niezły tam został bałagan po zeszłym roku, bo nie tylko moich 5 belek, ale i jeszcze różne takie...). Tylko po co? Przecież nie da się tego magazynować w nieskończoność - a w przyszłym roku też będzie nowe siano...

I tak to już jest na tym świecie. Zamiast cieszyć się z darów Bożych - mamy, k..wa, "klęskę urodzaju"!

Siano nie aż takie najgorsze, ale nawet ja miewałem już lepsze - nawałnica, która je zmoczyła w nocy z niedzieli na poniedziałek, zaiste nie poprawiła jego jakości - nie mówiąc już o tym, że powinno było być zebrane miesiąc wcześniej, żeby było naprawdę dobre.

Dla koni i takie się nada. Ale dla mlecznych krów - nie bardzo. Może dla jałówek. Ale i tak - raczej do ścielenia. Towar jest niesprzedawalny (zresztą, od lat stosunek cen jest taki, że kupić siano jest taniej niż zrobić samemu, jeśli się kupuje usługę - na co się już poprzednio skarżyłem...). A i na prezent gospodarze na razie kręcą nosami. Mam nadzieję, że to tylko taka pozycja negocjacyjna, a w rzeczy samej - znajdą jakiś sposób, żeby to u siebie składować i wezmą.

Nie dopilnuję tego, bo zaraz wsiadam do pociągu i jadę do Warszawy - spowiadać się przed hamerykańskim konsulem, błeee...

A propos hamerykańskiego konsula, nasz ozdobny tytoń raczył zakwitnąć:


ale, prawdę powiedziawszy, to "normalny" tytoń, który mieliśmy dwa lata temu (kiedy to jeszcze było legalne) - o wiele okazalej wyglądał od tego. Jakieś toto karłowate, mizerne, chociaż na świeżym gównie (a tamten był normalnie, w ziemi posadzony - tyle, że obficie gównem nawiezionej!), dynie, choć przecież to roślina płożąca, nieledwie go przerastają...

A jak byście byli ciekawi, jak tam z naszą glebą, o której kolega Wojtek tyle pisał - to nieźle, nieźle. Co prawda to nie jest tak, że z faktu, iż w zeszłym roku było wszystkiego 31 belek, a w tym jest 55 wynika, że nam produktywności o 52% wzrosła. Nie wynika, bo Radek, druh mój serdeczny (który popadł w tym roku w tarapaty nie gorsze niż kiedy się poznaliśmy - zastanawiam się, jak mu teraz pomóc..?) robił większe belki i mocniej je prasował.

Więc, produktywność nie wzrosła aż o 52%. Wzrosła mniej. Ale wzrosła! Tak na oko sądząc - o jakąś 1/5. Oczywiście - nie da się stwierdzić, na ile to wynika z większych niż rok temu opadów, a na ile - z lepszego niż rok temu nawożenia. Grunt, że wynika!

I tak, niewątpliwie macie rację - pora powiększać stado... Ale o tym, jak to zamierzam zrobić, dowiecie się na wiosnę przyszłego roku.

Ozdobny tytoń w zeszłym roku W OGÓLE nie wyrósł - z sadzonek. A w tym roku, proszę - nawet raczy kwitnąć...

9 komentarzy:

  1. To co to w ogole bedzie, jak te kilkadziesiat ton bialego proszku wysypiesz!

    Teraz pensjonatu nie bedziesz prowadzil?

    OdpowiedzUsuń
  2. ... a te bele to co to?

    Niby mieszkam w pobliżu gospodarstw rolnych, lecz ni jak nie mogę "ogarnąć" różnicy pomiędzy różnymi roślinami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszesz, że wystarczy aż nadto dla 3 koni... Petra bierze jedną w rozliczeniu, a drugiego źrebaka sprzedajesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie sprzedaję. Ale małą trzeba będzie tak, czy inaczej "odsadzić", czyli przynajmniej na kilka tygodni wywieźć poza nasze gospodarstwo, bo u mnie tego zrobić się nie da. A jeśli pewne plany, które snuję, zaczną się ziszczać, niewykluczone, że będzie musiała pozostać "gdzie indziej" na dłużej - być może aż do osiągnięcia wieku reprodukcyjnego.

      Usuń
    2. Czuję, że szykuje się zakup ogiera? :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Nie. Sezon urlopowy. Poza tym, "Kos" zepsuty - a trawa bardzo szybko rośnie. Chyba się to na jesień przesunie...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...