niedziela, 20 lipca 2014

Rien

Prawda, że to francuskie "rien" dużo bardziej męsko i zdecydowanie brzmi od mdłego, polskiego "nic"..? Osobliwie w takim wykonaniu na ten przykład:


Cóż ja mogę Państwu opowiedzieć? Rien!

Nad północnym horyzontem wisi wielka, czarna chmura i nam urąga. Grzmią stamtąd odległe grzmoty, a my nie wiemy - przyjdzie do nas, czy nie przyjdzie..?

Tymczasem nasze siano, skoszone nareszcie dopiero wczoraj popołudniu (po licznych awariach Radkowych sprzętów - najpierw traktora, potem kosiarki, teraz znowu traktora, tylko innego...), nawet dobrze nie roztrzęsione i nie przewrócone - leży sobie na Wielkim Padoku i czeka. Przyjdzie chmura i je zmoczy - czy nie przyjdzie..?

Po prawdzie, to jeśli przyjdzie i zmoczy, gotów jestem zamiast kolejnej próby przewracania, zgrabiania i prasowania (co będzie nas w ch...j kosztowało, tak swoją drogą...), od razu umówić się na przyczepę samozbierającą - zebrać to, o ile się da, żeby nie przeszkadzało we wzroście nowej trawy - i wyj..ać na pustynię, niech tam glebę użyźnia..!

Gdybym wcale nie musiał trawy kosić, tylko całe siano kupował, taniej by mnie to wyszło - taki jest teraz stosunek cen (i to od lat...). Ale muszę to PRZYNAJMNIEJ skosić i wywieźć (przynajmniej tam, gdzie gęściej rośnie...) - bo na tak wysoką trawę koni wypuścić się nie da. A nowe pastwisko jest nam koniecznie potrzebne, im szybciej tym lepiej - stare wprawdzie wciąż jeszcze zielone, ale już się dyabelnie wręcz znudziło...

Kark spalony słońcem, szczypie z lekka. Oddając się dzisiaj nużącej i monotonnej działalności antypaństwowej zmęczyłem z niejakim obrzydzeniem Ziemkiewicza "Ciało obce". Nic doprawdy nie mam do opowiedzenia. Nic!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...