sobota, 5 lipca 2014

Ares i Civis, czyli nie wszystko stracone!

Właśnie wróciliśmy z Sielanki, gdzie od piątku rozgrywają się Mistrzostwa Polski w Skokach przez Przeszkody. Wpadliśmy tam dzisiaj po końskim lunczyku głównie po to, aby nabyć drogą kupna sprzedaży na jednym z rozkładających się zwykle przy takiej okazji stoisk kantarki dla dziewczynek (tak jest! Słusznie się Państwo domyślacie! To oznacza, że wkrótce będzie tu - albo na angielskim blogu - opis rodeo przy okazji zakładania owych... Ale jeszcze nie dziś: za duszno, za gorąco, nie chce się nam...).

Akurat rozpoczynał się II półfinał seniorów - tośmy przycupnęli w ostatnim rzędzie i oglądali...

Do przerwy wymyśliłem już tytuł relacji dla Państwa: "Wesele w Atomicach".

Jak każdy wierny czytelnik Mistrza wie, w Atomicach jeden Bańbuła zachował przyzwoitość i konwencjonalnie dźgnął nożem. Tak samo w owym II półfinale: jeden Grzegorz Kubiak zachował przyzwoitość i pojechał Mistrzostwa Polski na polskich koniach...

Ale! Ale po przerwie musiałem - na szczęście - zrezygnować z dobrze zapowiadającego się witzu. Co może i dobrze, bo za Grzegorzem Kubiakiem czegoś nie przepadamy... Choć, przyznaję, zapunktował dziś u nas wręcz podwójnie: nie tylko na polskich koniach pojechał, ale też - gdy jego drugi koń, Elear, zrzucił, tracąc szansę na lepszy przejazd niż udało mu się na pierwszym - natychmiast zrezygnował z dalszej jazdy. Niezależnie, czy zrobił to z szacunku dla konia, czy dla własnego brzucha - w obu przypadkach doskonale go rozumiem i kibicuję!

Jakoś tak na początku drugiej połowy (nie nie - wyjaśniam laikom - te "połowy" to tak czysto przypadkowo wyszło: po prostu była krótka przerwa na równanie parkuru w połowie stawki zawodników...) wyjeżdża sobie zawodnik na niepozornym koniku zwanym "Civis". Takie nic. Chude, kanciaste - no: prawie swojskie! Od razu wydał mi się sympatyczny, chociaż Kaszub (a, jak wiadomo, jako prawy Kociewiak, Kaszubów nienawidzę...).

Spiker mówi: "Civis - koń pełnej krwi angielskiej". Aż się unieśliśmy w siedzeniach - i nie tylko my, ale cała trybunka, która w "Sielance" wielka nie jest (pół konkursu jakaś laska siedząca na prawo ode mnie nawijała w smartfona: przez co lepiej jestem teraz wprowadzony w tajniki jej intymnego pożycia z chłopakiem i relacji z jego i własną matką, niż w przebieg zawodów...). Spiker ciągnie dalej: "hodowli SK Stubno".

No rany Boga..! Krewny! Przyjaciel co najmniej! Przecież nasz "smark" - Dar, syn Dalii wlkp, w SK Stubno właśnie się chował. Ba! Miał tam jakiegoś folblucika, też na "C" za przyjaciela - co prawda nie mógł to być żadną miarą ów właśnie "Civis", bo ten jest z 2001 roku, a Dar był z 2005 - ale kto wie: może to był jego brat..?


No i co dalej..? I dalej - "Civis" ma bezbłędny przejazd! Raptem drugi w konkursie. Szał! Burza oklasków! Hurrraaa..! Pokazaliśmy niemieckim i holenderskim "pućkom" gdzie ich miejsce, ha, ha..!

A podobno folbluty nie skaczą, taaa..?

Kropkę nad "i" postawił Ares pod panem Psiukiem - poniekąd też blisko, pozdrawiamy Joanno, pomiziaj w naszym imieniu Saszkę - ogier wielkopolski. Który cały ten "II półfinał" wygrał. W pierwszej trójce - i wśród JEDYNYCH trzech bezbłędnych przejazdów - ulokowały się dwa konie hodowli polskiej.

Doliczając oba konie Kubiaka, na 38 zgłoszonych do konkursu par (wystartowało bodaj 35...) - raptem cztery konie polskie. Reszta niemieckich albo holenderskich. Za to - dwa z tych czterech rządzą!

To jest oczywiście w dalszym ciągu płacz i zgrzytanie zębów - no ale, wynik mówi sam za siebie. Nie wszystko stracone. Nie nazwałbym tego jeszcze nawet "światełkiem w tunelu" - ale "Wesele w Atomicach" to w każdym razie nie było...

2 komentarze:

  1. Przyznam się że raz w życiu byłem na takich zawodach: z okazi "pikniku" w Ptakach. Bo po pierwsze wypadałoby tam choć raz zajrzeć, jeśli sprawę współorganizuje jeden z instruktorów mojego hufca, a po drugie: była też okazja rzucić okiem na wyczyny rekonstruktorów. I przyznam że sprawiały one wrażenie zawodów typu "robimy sami dla siebie": tu konie skaczą, a tam większość obecnych wcina pod namiotem kiełbasę nawet na nie nie patrząc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mecz piłki nożnej, ani nawet "szczypiornika" to nie jest, to fakt...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...