niedziela, 6 lipca 2014

1 : 1

Mała Mahru jak na damę przystało ze spokojem i kokieterią założyła swój nowy kantarek. Nie, nie różowy! ŁOSOSIOWY - jak wyjaśnił sprzedawca.

Zdjęcia nie pokażemy. Mała Mahru jest może damą - ale jest też wielką rozrabiaką i wygląda tak, że w żadnym razie nie nadaje się do pokazania. Nawet w łososiowym kantarku...


Natomiast Jej Dzikość Obe i owszem, podziumdziała swój, kurew..ko czerwony (jak na temperamentną brunetkę przystało...) w paszczy, owszem, obwąchała go z każdej strony - ale choć spędziłem półtorej godziny z nią i z jej matką w naszym prowizorycznym boksie, czyli w magazynowej części wiaty: założyć kantarka mi się nie udało...

Obe skorzystała z prowizoryczności ogrodzenia i prysnęła na wolność naga...

Lepsza Połowa została ranna w nogę. Też z powodu prowizoryczności ogrodzenia. Muszę je wymienić!

Ale chyba nie dzisiaj. Dzisiaj jesteśmy zatruci. Na strychu naszej chatki eksplodowała pięciolitrowa bańka ze spirytusem. Nie wiem jak to możliwe, ale taki jestem jakiś teraz senny... Z gorąca chyba..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...