poniedziałek, 30 czerwca 2014

Bangla - k...wa - desz..?

Dałem się zwieść w czwartek. Prognoza zapowiadała 30 mm deszczu. Nie uwierzyłem. To przecież bzdura, w naszym klimacie tyle dziennie nie pada..! Znakiem tego, meteorologiczny babol - nie ma się co przejmować, tyle że do roboty pojechałem na wszelki wypadek samochodem...

Ale już siana czterokopytnym nie przywiozłem. I w rezultacie nudziły się jak mopsy pod wiatą prawie całą noc i pół dnia - ze środy na czwartek.

Nie wiem czy akurat 30 mm, nie mierzyłem, ale - zlało nas dokumentnie..! Jak rano, opatulony w kufaidło i odziany w gumiaki poszedłem dawać śniadanie, spod wiaty dochodził głośny chrap - a w środku leżał kłąb splątanych i zaspanych ciał, z którego pod przypadkowymi kątami wystawały kopyta i ogony...

Oczywiście na czwartkowej nocy i dniu się nie skończyło. Piątek był przyjemny, a nawet upalny, ale już w sobotę rzutem na taśmę zaledwie zdołałem wypielić pomidory - gdy dopadła nas nawałnica. Taka z piorunami.

O niedzieli lepiej nie wspominać: dobrze, że nas leń ogarnął, bo jak bym się zebrał do tego, co miałem robić wcześniej, to już poranna nawałnica zgasiłaby mi ognisko. Wziąłem się do roboty jak ciutek przeschło - i ledwo zdążyłem przed nawałnicą wieczorno - nocną...

Co to, k...wa jest? Bangladesz..?


Na dziś po południu prognoza zapowiada kolejne 25 mm...

A tak właściwie to właśnie w tej chwili zaczęło padać...

Pocieszam się, że sierpień to też dobry miesiąc na sianokosy..!

2 komentarze:

  1. No przecież pora monsunów się zaczęła. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. trzeba przetrzymać rady nie ma...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...