poniedziałek, 16 czerwca 2014

Bambi

Jak się zostawi ekranik malutki i ostrość w związku z tym nie spadnie, to przez krótką chwilę widać jak Bambi skacze:
 
 
Przeszedłem się wczoraj w okolice Dzikiego Zachodu sprawdzić, czy aby przypadkiem w Lewej Kieszeni - gdzie mamy kawałek najżyźniejszej, ale też i najniżej położonej łąki - nie stoi po ostatnich deszczach woda.
 
Nie stoi.
 
Za to życie rodzinne bydełka (jak zwykła czule nazywać Lepsza Połowa tę kategorię naszych sublokatorów...) kwitnie. Jak widać. Większe sztuki w ilości dwóch nawiały sekundę wcześniej.
 
Ogólnie to tak dużo trawy mieliśmy ostatni raz bodaj w drugim roku po zaoraniu. Czyli gdzieś tak w 2010.
 
Trawa już przekłoszona i z każdym dniem więcej w niej celulozy niż białka. Trudno. Pogoda niezbyt sprzyja. Poza tym - wolę mieć jakieś szanse na to, że uda się to zebrać, niż ryzykować, że znowu (jak trzy lata temu na przykład) zgnije na polu. Młodych cieląt nie tuczę, kobyłom - której tej zimy źrebne nie będą - starczy i gorszej jakości siano, byle w ogóle było. Tak więc z sianokosami nadal czekamy.
 
Udało mi się przez łykend wypielić większość krzaczorów w ogródku. Okazało się, że kiwi żyją - a tylko z rusztowania pospadały. Mamy też, oprócz owocujących jagód kamczackich (bardzo smacznych!), także owocujące porzeczki. Oraz mnóstwo kwiatów. Wszystko to chętnie bym pokazał, ale na razie nie było światła do robienia zdjęć.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...