wtorek, 27 maja 2014

Świetlówki w kiblu

Pracowity dzień dzisiaj miałem: ogarnąłem dwie skomplikowane umowy, zaprojektowałem brakujący mebel do obiektu, przetrwałem godzinną telekonferencję, kupiłem 40 kg otrębów owsianych dla karmiących kobył (w internetowym sklepie dla zwolenników "Diety Dukana" - cokolwiek to znaczy..!) oraz... wymieniłem dwie świetlówki w firmowym kiblu. Co było, z tego wszystkiego, zadaniem najbardziej twórczym, bo pierwszy raz rozbierałem typowego "armstronga" i do tego, że trzeba te druciki do siebie i w dół - tak od razu nie doszedłem...

Pocieszam się, że są na tym świecie, nawet bardzo blisko, byty o wiele, naprawdę o wiele ode mnie pracowitsze:


Po powrocie do domu trochę jeszcze popieliłem, ale nie dużo - jak to przed deszczem, owady na zewnątrz żyć nie dają.

Pozostaje wydać kobyłom kolację (kończy się musli marki "Klacz" - stąd te otręby...). I będzie można złożyć grzeszne cielsko w pozycji horyzontalnej..

2 komentarze:

  1. no proszę, najbardziej zapracowany byt najbardziej zblazowanym się zdaje.
    J.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...