niedziela, 25 maja 2014

Pracowity łykend

Kiedy w czwartek po pracy nareszcie wziąłem się do tego zadania, Lepsza Połowa nie wierzyła, że skończę szybciej niż za miesiąc - oczyściłem z chwastów może jeden, może dwa metry kwadratowe przez cały wieczór.

No ale tak to jest na początku: ziemia była najbardziej zbita, a chwasty najtrudniejsze do wyrwania na samym początku (abstrahując od kwestii, że łeb mi  napierdzielał i ledwo się na nogach trzymałem...). Już w piątek poszło dużo lepiej. A dziś do końskiego lunczyku skończyłem:


Tak: to jest ta część ogródka, gdzie dwa lata temu rósł tytoń (wtedy jeszcze legalny), a w zeszłym roku "trzy siostry", z których najbardziej udana była dynia. Aż do dzisiaj porastał ją gąszcz wysoki do pasa, a gęsty jak tropikalna dżungla. Wszystko to wyrwałem z korzeniami - wyszło ponad 40 taczek masy zielonej, którą zapchałem nieodległe dziury, licząc na to, że z czasem, będzie można powiększyć w ich stronę ogródek...

W tej chwili są tam już zasiane słoneczniki i bób. Co z tego wyniknie.? Zobaczymy!

Mieliśmy jeszcze sprawdzać wynik pewnego eksperymentu, podjętego na koszt i wniosek kolegi Wojtka (którego, przez wzgląd na rozrzut zainteresowń, zwykliśmy potocznie nazywać "spermakulturnikiem"...). Niestety - nie udało się nam tym zestawem narzędzi, którym dysponujemy, uzyskać  nadającego się do zbadania soku z trawy. Sądzę, że w ciągu tygodnia jakoś temu problemowi zaradzimy...

4 komentarze:

  1. Ślicznie nazwaliście kolegę.
    Naprawdę tytoń jest nielegalny?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zwykle dziala rozmiazdzenie w mozdzierzu I wycisniecie przez ponczoche. Im wiecej sie da zielska, tym latwiej te kilka kropli wycisnac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie kombinowaliśmy, ale chyba muszę sobie sprawić solidniejszy moździerz po prostu...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...