wtorek, 20 maja 2014

Odrobaczone

Nie miałem pojęcia, czy uda mi się złapać i przytrzymać Obe na tyle długo, by jednocześnie podać jej dopaszczowo środek na robale. Postanowiłem zatem... nie próbować!
 
Napełniłem strzykawkę z lekkim zapasem (w stosunku do jej szacunkowej wagi...), kucnąłem sobie i czekałem. Jak każde dziecko w jej wieku, w końcu podeszła i zaczęła najpierw obwąchiwać, a potem dziamdziać paszczą - strzykawkę. W tym momencie wystarczyło nacisnąć tłok. Troszeczkę wypluła, owszem - ale sądzę, że połknęła dość, aby skutek nastąpił. I nie było żadnego przykrego przeżycia, żadnego szoku, koń się nie nauczył bać strzykawki, nie powziął podejrzeń, że kiedy się do niej zbliżam, to mam coś złego na myśli - same plusy.
 
video
 
Jak widać, trawę też już dziamdziamy. I kota byśmy podziamdziały, ale skubany - za szybko nawiewa!
 
Za dwa miesiące powtórka.

2 komentarze:

  1. U mnie najmłodsze strzykawy się nie boją ani odrobaczania, tylko nieraz zawzięcie trzymają w pysku, co się wiąże z tym, że ja stoję i trzymam pysk, coby nie wypluły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dorosłymi nie mamy problemu. Poza Melesugun, której ktoś chyba kiedyś coś niedobrego do pyska pchał, bo się trochę kryguje nim łyknie. No ale źrebię, pierwszy raz - miałoby prawo protestować. Czego udało się uniknąć.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...