czwartek, 8 maja 2014

Dziki

Leżeliśmy już w łóżku, gdy około 22.00 rozległ się hałas niedaleko chatki. Kobyły zwiały..? Nieprawdopodobne - ale sprawdzić trzeba.
 
Ruszyłem tedy grzeszne cielsko z wyra i poszedłem. Pod wiatą pusto - nawet Osman Guli z córeczką (córeczka już ma imię, ale pozwolicie, że ogłoszę je, gdy okoliczności i chęci pozwolą na zrobienie jej konterfektów stosownej do rangi zdarzenia jakości...), choć prawie dobę głównie tam bytowały - nie ma.
 
Z Lasku Centralnego dobiega parskanie, trzask łamanych gałęzi, tupot. Mimo wszystko - nie uwierzyłem. Wszystkie bramy całe - niby jak miałyby się ulotnić..?
 
Zamiast przedzierać się przez gąszcz (nieprzyjemnie wilgotny...) w kierunku źródła tych hałasów - poszedłem najpierw na pastwisko. I faktycznie: wszystkie pięć sztuk grzecznie się tam pasło (względnie - bytowało w pobliżu maminych cycuszków).
 
Ponieważ za płotem dostrzegłem światła samochodu naszego sąsiada, pilnującego swojego pola świeżo zasianej kukurydzy przed dzikami, wyjaśnienie tajemniczych hałasów pod chatką nasuwało się samo przez się: to znowu były świnie...
 
 
Po prawdzie, ponieważ prawie wszędzie w okolicy jest już kukurydza zasiana, panuje powszechna antyświńska mobilizacja. Większość pól została ogrodzona drutem - inna rzecz, że nie widziałem, żeby ktoś już zdążył  ten drut do pastucha podłączyć (no i wcale nie daje to gwarancji bezpieczeństwa: dziki mają twardą skórę i grubą szczecinę...).
 
Sąsiedzi posunęli się nawet do tego, że kołatając w miejscowo właściwym kole łowieckim, ściągnęli myśliwego. Zdążyłem go poznać parę dni, a raczej - parę nocy temu. Typowy myśliwy, to znaczy gadane ma: aż się Lepsza Połowa zdążyła zaniepokoić, że długo nie wracam, tyle miał do opowiadania o swoich przewagach w borach i lasach.
 
Zgodnie jednak wyraziliśmy potem między sobą głęboki wobec tych opowieści sceptycyzm. Wczoraj podobno nawet jakieś dwa dziki zostały na tym sąsiada polu zastrzelone. Tyle, że myśmy żadnych zgoła strzałów nie słyszeli, sąsiad śladów po zastrzeleniu nie znalazł, za to butelek po wódce całą kupę - a jedną trzecią pola i tak mu zbuchtowały i już trzeci raz od nowa ziarna sadził...

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...