czwartek, 17 kwietnia 2014

Widły złamane

Strzyki Osman Guli gwałtownie nabrzmiały i stwardniały wczoraj. Oba. Symetrycznie. Ponieważ wymię jest już od pewnego czasu rozbudowane - czekamy już tylko na pojawienie się świeczek. Czyżby czekał nas wielkanocny zajączek..? Zobaczymy...


W każdym razie, podjąłem minimalny wysiłek w celu upilnowania kobyły. To znaczy, NA RAZIE, bo alarm nie jest jeszcze zbyt wielki, skoro i tak w nocy budzi mnie zgłodniały koćkodan, to wychodzę sprawdzić, co tam pod wiatą słychać.

Czy upilnowałbym w ten sposób kobyłę, dziś się nie przekonaliśmy, bo (czego się zresztą przesadnie nie spodziewałem...) nic się nie urodziło - ale belki siana nie upilnowałem. Trzy Gracje zdołały ją przewrócić pod moją nieobecność. Rano, przy śniadaniu, podniosłem to, co pozostało zwartym kawałem sprasowanego siana z samego środka (lubo nader niepewnie już ten kloc stoi i pewnie zaraz go znowu przewrócą...) - a potem, gdy spróbowałem ogarnąć leżące dookoła siano luzem złamałem widły.

Na szczęście..? Jak myślicie..?

Obstawiam, że Bubiszcze zechce pozbyć się zawartości swojego ogromnego brzuszydła jak tylko zrobi się trochę cieplej. Jak rok temu. Żeby jeszcze była tak samo uprzejma i zrobiła to w naszej przytomności, za dnia...

Nie daję zdjęć naszych kobył, bo całkiem ładne i wcale jeszcze aktualne możecie sobie u Olgi obejrzeć. Ale, oczywiście - jak będzie powód, to coś tam popstrykamy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...