poniedziałek, 21 kwietnia 2014

A mnie nic nie dręczy...

Wydawałoby się, że narzekam prawie za każdym razem, jak tylko siądę do końputra, nieprawdaż..? Widły złamane, samochód nie pali, kobyły nie chcą się rozsypać, mleczy nie ma, rowerem jechać boli - a to tylko przykłady z ostatniego tygodnia...

No cóż: taka jest już ludzka natura. Co mam pisać..? Że mimo wstawania w nocy do kobył - wyspałem się i jest fajnie..? Że deszczyk popadał, trawa w oczach rośnie, a gołąb grzywacz grucha za oknem - znakiem tego: jajka będą..? A co to za news, koniec końców?

Otóż, Mili Państwo - okazuje się, że ja PRAWIE WCALE nie narzekam! W każdym razie - w porównaniu z tym panem.

Na którego trafiłem, przyznaję, przez Onet. No - trochę wstyd, że tam w ogóle zaglądam, ale co tu kryć: zaglądam. Raz, że dają dwutygodniową prognozę pogody, która co prawda nigdy się nie sprawdza, ale zawszeć to jakaś radocha popatrzeć, że już za tydzień będzie cieplej/mokrzej/suszej (niepotrzebne skreślić - zależnie od pory roku i aktualnego stanu ducha...). 

Dwa, że dziś akurat miałem dobry powód: na fejsie mi mignęło zdjęcie z pożaru stajni WNIIK w Riazaniu i chciałem sprawdzić, czy aby gdzieś o tym nie piszą. Nie piszą oczywiście na Onecie, ale to i dobrze - zaraz potem znalazłem na rosyjskich stronach, że nikt nie zginął, a straty wśród koni podobno niewielkie, choć główna stajnia hodowlana spaliła się do fundamentów... Uff - a właśnie myślałem o pani Abramowej, do której wypadnie napisać z prośbą o przepisanie paszportu Ostovara na nowego właściciela...

Wracając zatem do owego pana, którego dręczy "elektroniczne wykluczenie", rzekomo spowodowane "słabością państwa"...

Co ja tu będę Państwu w lany poniedziałek wodę lał? Mało to już się nad niemiłościwie nam panującym gosudarstwem pastwiłem..? 

(właściwie to chodziło mi o tę scenę, gdzie pada kultowa fraza "dwadzieścia filmów było mi ciężko" - ale mimo długich poszukiwań, nie udało mi się jej na tubie znaleźć...)

Nie no, owszem - muszę się jeszcze dostosować do aktualnej sytuacji. Nieobecność na gospodarstwie przez większość dnia prowadzi do poszukiwania kompromisów. Krowy sobie raczej nie kupimy w tym roku. Ale ogródek i tak planowałem głównie krzaczorami na wino obsadzić - trzeba to będzie tylko przyspieszyć i tyle...

W ogóle - fajnie jest! Nawet samochód mi dzisiaj od razu odpalił, choć wcale nie podłączałem prostownika. A jak chwilkę pogazowałem, tak ponad 2 tysiące obrotów - to nawet zgasła choinka światełek na tablicy rozdzielczej, alternator zaczął dawać napięcie powyżej 12 V, a akumulator się naładował... Co prawda nic z tego nie rozumiem - ale co to za problem, skoro działa..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...