wtorek, 11 marca 2014

Przygody komunikacyjne

Już od Środy Popielcowej, kiedy to odprowadziłem Wendi do Mistrza na ul. Górczewską dręczyła mnie zagadka: otóż wedle nowego rozkładu PKP, wywieszonego już wówczas na Dworcu Zachodnim, "mój" pociąg powinien PRZYJEŻDŻAĆ 10 minut wcześniej niż poprzednio.
 
Oczywiście, już wcześniej przyjeżdżał różnie - czasem 3 czy 4 minuty wcześniej, czasem 45 minut później, a czasem w ogóle. Jeśli przyjechał wcześniej, to musiał stać i czekać na pociąg jadący z przeciwnej strony.
 
Ale 10 minut? Czy to oznacza, że będę w pracy nie za piętnaście ósma, a o wpół do..?
 
Natomiast w sobotę, kiedy to nowy rozkład mogliśmy sobie obejrzeć na peronie - okazało się, że ów pociąg odjeżdżać będzie... o dwie minuty później!
 
Ki Dyabeł..?
 
Rozwiązanie zagadki okazało się nad wyraz proste. W tej chwili pociąg faktycznie przyjeżdża 10 minut wcześniej niż dawniej (w praktyce ok. 6.25), a odjeżdża - dwie minuty później niż za rządów poprzedniego rozkładu, czyli o 6.42. A pomiędzy? Pomiędzy - stoi na stacji lokomotywa...
 
Można sobie wysiąść. Paczkę petów wypalić. Flachę rozpić. Współpasażerkę w krzaki zabrać i wyru... Tfu! Widoki popodziwiać. O ile byłoby z kim. Bo piękne kobiety o tak wczesnej porze to jeszcze śpią. Nie dotyczy to, oczywiście miłośniczek koni, bo te są już po porannym obrządku, a przed poranną jazdą. No dobra: sam widzę, że brnę!
 
 
Skumulowany skutek niewyspania. Koniec końców odebrałem wczoraj Wendi od Mistrza i nawet nie wróciłem do domu aż tak późno - wiadomo, do domu zawsze jedzie się szybciej, jak na skrzydłach! Ale zawsze.
 
Mistrz był poprzednio pewien, że awarię sprzęgła spowodowali wareccy mechanicy, naprawiający miesiąc wcześniej jego hydraulikę. Finalnie, nie jest już tego taki pewien - nawet zostawił pompę, którą założyli, tylko inaczej ją podpiął.
 
Nie jest to oczywiście koniec remontów. Teraz sprawą najpilniejszą jest tylne zawieszenie - zruinowane na tyle, że jeździć trudno.
 
No ale, to już po jakimś kolejnym przypływie gotówki. Na razie grunt, że samochód ciągnie, da się siano wozić czy nawozy rozrzucić...

1 komentarz:

  1. Dobrze, że w końcu poparł Pan swoją tezę o 200 latach rzekomego dobrobytu, konkretnym przykładem, bo zacząłem już wątpić w jej prawdziwość;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...