poniedziałek, 10 marca 2014

Kopytka

zostały oskrobane. Jak na trzy miesiące, ogólny przyrost rogu kopytowego był mniejszy, niż się spodziewałem. Być może to efekt aury. Nie było zbyt wiele śniegu, ale za to dużo przymrozków - i pościerały sobie kopyta na twardej grudzie.
 
Ale nie można też wykluczyć związku między tym faktem, a poronieniem Melesugun. Rzeczona Melesugun przyrost kopyta miała najmniejszy - i róg był miększy niż zwykle, co zresztą nie powiem, żeby mnie zmartwiło: przynajmniej udało mi się skrócić wszystkie cztery (no, prawie - jedno tylne zrobiłem trochę na odpieprz się..) zanim zaczęła się nudzić i wyrywać, jak ma w zwyczaju.
 
Najbardziej kopyta urosły Osman Guli. U niej też były najtwardsze. Zdecydowanie twardsze niż zwykle. Dobrze, że moje kochane Bubiszcze jest pod tym względem... kochane właśnie - i stoi jak przymurowana, mogę jej kopytka skrobać sam, starczy uwiąz rzucić na koniowiąz luźno, a nigdzie nie pójdzie. Bo trochę mi to zajęło i nie powiem - łapska bolały...
 
 
Margire sytuuje się pośrodku.
 
Reasumując: twardsze niż zwykle o tej porze roku podłoże plus trwająca już ponad trzy miesiące dość intensywna suplementacja, plus wyczerpanie poprzednim porodem i karmieniem źrebiąt - i co nam wychodzi? Wychodzi, że Melesugun gorzej od koleżanek przyswaja substancje odżywcze...
 
Takie, pośrednie rozumowanie, to wszystko co nam zostało. Bo oczywiście ani badania krwi, ani badania włosów nie zdołałem im po wypadku Melesugun zrobić. Nie dlatego że nie chciałem czy że brakowało mi pieniędzy. Po prostu - nikomu się nie chce. I co ja mogę zrobić w tej sytuacji..?
 
Po oskrobaniu kopytek przespacerowałem się jeszcze do wsi i wróciłem, na piersiach niosąc wiktuały w plecaku, a na plecach - 20 kg owsa w worku.
 
Acha! Podgrzewacz Siemensa nawet działa - i nawet działa (na razie) lepiej niż Dafik. Choć już się nam go udało z lekka podsmażyć - gdy nagle włączyła się pompa.
 
Taki to był łykend.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...