poniedziałek, 3 marca 2014

Dlaczego nie cierpię majsterkować..?

Sami powiedzcie: a co w tym fajnego..?

Najpierw trzeba Bóg wie jak długo czekać, aż woda z hydroforu zejdzie i będzie się można brać za odkręcanie wadliwego ustrojstwa:



Jak już można, to okazuje się, że stary kran owszem, da się wykręcić z rury - ale tylko razem z nyplem, w którym siedzi, bo osobno nie chce: zresztą dopiero nypel jest za co chwycić francuzem. No dobrze - pozostaje pytanie jak potem z nypla wykręcić resztkę po kranie, a..?

Wypadałoby użyć imadła - nieprawdaż..? A tu siurpryza: imadło... szlag trafił!


No - nie pierwszej młodości było. Miało prawo.

Tylko co ja dalej z tym nyplem i kranem zrobię..? Próbowałem różnie - dwoma francuzami, francuzem i kluczem. Nie szło. W końcu - podjechałem do Sołtysa, skorzystałem z jego imadła - zeszło!

Potem pozostaje już tylko wkręcić z powrotem nypel do rury, a do nypla - nowy kranik. Tak, żeby otworkiem w dół celował - nieprawdaż..? Kręć, nie kręć - złośliwiec za każdym razem patrzy w niebo... Wrrr..!

Nie no - zrobiłem to w końcu, czemu miałem nie zrobić? Ale miałem po tym kompletnie dość...

2 komentarze:

  1. Jedni świetnie piszą :), inni z zamiłowaniem wymieniają kraniki :).

    OdpowiedzUsuń
  2. ale jak satysfakcja. Przedstawiciel gatunku aktualnie rządzącego światem udowodnił, że jakaś tam bezmózga materia go nie pokona. :D Ja tam generalnie lubię udowodnić, że trafię coś skombinować. Zwłaszcza, że można od "lepszej połowy" odpocząć i jakość piwka sprawdzić (czy przypadkiem browar nieoszukuje) :D
    Pozdr. CPa

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...