poniedziałek, 17 marca 2014

Co by tu spieprzyć?

Tydzień jeździłem bez lewego światła mijania. Nie, nie! To prawda, że mam dwie lewe ręce - ale nie jest aż tak źle, żebym nie umiał w Patrolu żarówki czy bezpiecznika wymienić. Nie chcem, ale muszem - przez tych parę lat, siłą rzeczy nauczyłem się jedno i drugie robić. Ale co z tego, gdy dopiero wizyty u pana Karola po sąsiedzku wczoraj było trzeba, żeby przekonać się, że nowa żarówka H4, prosto z opakowania... też jest przepalona! Noż k..wa mać...
 
Pogoda za oknem barowa - pozostaje tylko pluć sobie w brodę, że nawozy przyjechały dopiero w sobotę, bo gdyby były chociaż w piątek, to przynajmniej na Pierwszym Padoku trawa już by rosła.
 
No ale co zrobić? W tej chwili nie da się "Kosa" nawet użyć, bo od razu się zatka...
 
Wicher, który duł w sobotę poczynił nam przy tym kolejnych szkód: jeszcze jedna szybka w szklarni wyleciała (będę musiał dokupić u szklarza na wymiar, bo to z dachu i wyjąć ramy raczej się nie uda...). Urwał się też płocik w ogródku. No i najgorsze - zdjęło pokrywę górnego świetlika w przyczepie.
 
Ale prądu nie mieliśmy tylko przez kilkanaście minut.
 

 
Dzisiaj kolejny dzień objazdowy. Muszę zdążyć do stacji chemiczno - rolniczej w Wesołej i do urzędu dzielnicy, po nowy dowód. Czy mi się uda? Co się spieprzy po drodze? Jak bardzo podkurwiony wrócę ze stolycy? Odpowiedzi na wszystkie te pytania - w następnym odcinku. Zostańcie Państwo z nami!

2 komentarze:

  1. Bierze się stary naszelnik, wiaderko i w jeden dzień można ze cztery hektary nawozami posypać. Precyzja taka jak w Kosie, ale jak chłop pole podepcze to i trawa od zaszczytu rosnąć będzie szybciej. I kolein się nie narobi, za co przy koszeniu, traktorzysta wdzięczny będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już tak kiedyś robiłem (no - bez naszelnika, bo uprzęży żadnych nie mamy...).

      Problem polega na tym, że teraz już nie mam całego dnia na gospodarstwo - tylko tyle, ile mi zostanie po pracy...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...