niedziela, 16 lutego 2014

Żeby nie było...

że tylko malkontencę i opluwam, to owszem, owszem - parę rzeczy się nam ostatnio udało.

Na przykład - udało się nam wymienić butlę z gazem (w piątek wieczorem wróciłem do domu mocno spóźniony i jeszcze mocniej zakatarzony - a tu: żeby w ogóle jakakolwiek woda z kranu pociekła, trzeba do hydroforni biegać i drabiną szturchać, plus - stary czajnik się zepsuł, plus - gaz się skończył: dobrze chociaż, że mamy jeszcze - rzadko używaną - mikrofalówkę... Inaczej to by już była Apokalipsa w pełnym wymiarze!).


Sukces, nie..?

Poza tym, czuję się już dziś rano lepiej niż wczoraj, a to dlatego, że zaopatrzyliśmy się w aptece w "tabcin trend", - no a poza tym, to już łącznie prawie czwarta doba, jak mnie rinowirus pokopał, więc chyba pora powoli na zmianę objawu: pytanie tylko, czy teraz będę kaszlał, czy jednak gardło mi spuchnie..?

Zaś pisząc serio: odbyłem długą i chyba owocną telekonferencję z Panem Doktorem. Czy uda się ustalić przyczyny naszego ostatniego wypadku, to rzecz wątpliwa: nawet w idealnych, laboratoryjnych warunkach, 40% poronień pozostaje zwykle niewyjaśnionych. My mamy mniej niż fifty : fifty szans na to, że się czegoś dowiemy. Nawet, gdyby to jednak był herpeswirus (co pozostaje NADER nieprawdopodobnym, biorąc pod uwagę stopień izolacji naszego stada...), to szczepienie niewiele tu zmienia - zdaniem Pana Doktora, jak przechorują, to będzie z tym spokój na dłużej, a jeśli teraz zaczniemy je szczepić, to już będziemy musieli to robić zawsze i bynajmniej - bez gwarancji, że to cośkolwiek pomoże.

Istnieje za to cień szansy na to, aby dowiedzieć się czegoś o kondycji naszych kobył. W tym celu podjąłem próbę nawiązania kontaktu z prof. Nicponiem z Wrocławia, którego wykładów zresztą ongiś słuchałem.

A teraz zabieramy dupska i jedziemy na giełdę. Musimy wymienić część sprzętu gospodarskiego, typu grabie, podbieraki. A może się i jakiś sensowny "łącznik ciśnieniowy" trafi..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...