środa, 19 lutego 2014

Oznaki wiosny

Już tydzień temu Lepsza Połowa zameldowała, że miała przyjemność wysłuchać pierwszego w tym roku koncertu skowronka.


Co do mnie, to najważniejszą z oznak zbliżającej się wiosny jest fakt, iż od tygodnia jeżdżę prawie wyłącznie z załączonym napędem na przód.

Wprawdzie nie mamy wielkich roztopów (bo i niby z czego?), a "nasza" polna droga jest całkiem, całkiem - ale ostatnio często jeżdżę dróżką wzdłuż nieodległych torów kolei radomskiej (choćby dlatego, że tamtędy wiedzie najkrótsza dostępna dla samochodów droga do stodoły Pana Jana, gdzie leży nasze siano...).

Niby nasyp oryginalny, z połowy XIX wieku, niby inżynierowie byli wówczas solidniejsi niż dziś - a jakoś tak się dzieje, że teren po obu stronach drogi żelaznej podmaka. Naturalne cieki zostały przerwane i wilgoć gromadzi się u podstawy nasypu. W efekcie nasza dzielna Wendi żłobi wąwozy kołami, szorując mostem o błocko. Z załadowaną przyczepą trzeba jeździć dookoła, a kiedy ostatnio wyładowywałem belkę pod wiatą, okazało się, że podłoże jest tak lepkie, że nie sposób się cofnąć...

I tak dobrze: nabrałem przez te lata doświadczenia. Nie to co kiedyś, kiedy utopiłem samochód tuż koło wiaty...

3 komentarze:

  1. Mnie też się aż chce jechać na działkę pokopać coś w ziemi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak trochę za wcześnie. Pąki na drzewach wprawdzie aż czerwone z obrzmienia - ale, wbrew pozorom, noce są chłodne, trawa jeszcze nie rośnie. I dobrze. Gdyby TERAZ ruszyła wegetacja, to po 2 - 3 tygodniach lada przymrozek wyrządziłby ogromne szkody! A i tak sadownicy pewnie gryzą paluchy z niepokoju...

      Tym niemniej, jeśli taka aura utrzyma się jeszcze przez pół miesiąca, chyba trzeba będzie wiosenny nawóz na pastwiska siać..?

      Usuń
    2. No właśnie... Trochę się obawiam, żeby mi mróz nie załatwił śliw w sadzie...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...