sobota, 22 lutego 2014

Jak tubylcy z Amazonii

Po raz kolejny potwierdza się, że jesteśmy jak tubylcze plemiona z Amazonii, żyjące bez kontaktu z cywilizacją. Już, już było nieźle - a jak mnie ścięło dziś po południu, tak dopiero zaczynam powoli odzyskiwać przytomność. Po wypiciu litra gorącej herbaty i paru kielonkach czegoś rozgrzewającego. Lepsza Połowa bynajmniej nie czuje się lepiej - a jeszcze pierze i gotuje...


O co chodzi? Ano chodzi o to, że dopadły nas wirusy. Miejskie wirusy. Tym razem z Radomia, nie z Warszawy. Bo, co tu dłużej ukrywać - trzy tygodnie temu wróciłem, po niemal 7-letniej przerwie, za biurko. Właśnie w Radomiu. No i teraz nadrabiamy zaległości epidemiologiczne.


Przy okazji - może mi ktoś wyjaśni, o co kaman z tym zastępowaniem zdjęć profilowych na fejsie flagą Ukrainy..? Czego to niby ma być manifestacją..? Lojalności względem Imperium Europejskiego które, jak mu Janukowycz pokazał środkowy palec, okazało się na tyle jednak (ku zaskoczeniu ogólnemu, tego nie przeczę...) sprawne, by wysadzić go z siodła - zresztą, zauważmy, że już po raz drugi..? Ale w takim razie - lepiej by chyba pasowało dwanaście gwiazdek, nieprawdaż..? Kompletnie tego nie rozumiem. No ale - mam jakieś 38 stopni gorączki, nie muszę rozumieć...

4 komentarze:

  1. Taki płytki emocjonalizm. Po zabiegach socjologicznych Soso Dżugaszwilego staliśmy sie narodem zapalaczy zniczy i bezmyślnego maszerowania za stadem. A w unijny interwencjonizm nie ma co wierzyć, ten moloch już dawno przestał być skuteczny i zdolny do jakichkolwiek działań. Jestem pewien że za jakiś czas się okaże, że wszystkie sznurki trzymał Wołodia na Kremlu. Tylko wtedy nasza strona wygra, jeśli nasi będą po obu stronach. Prawda? To jest właśnie wniosek płynący z naszej wielkiej historycznej przemiany przy okrągłym stole. Jacyś dziwni snajperzy, jacyś nie znani prowodyrzy majdanu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wołodia też nie jest Bogiem Wszechmogącym - a dopuszczając do sytuacji, w której jego "duszeńka" daje się wygonić z Kijowa, traci na prestiżu. NAWET jeśli "to było w planie" - to czemu miałoby służyć ponoszenie tak dużego kosztu wizerunkowego..? No chyba, że chodzi o inny rodzaj targu - i efektem będzie tym razem już podział Ukrainy, na część "rosyjską" i "niemiecką".

      Bo, cokolwiek byśmy nie sądzili o sklerotycznej kleptokracji z Brukseli, Imperium Europeanum MA władcę i jest to władca, jak pisują pewni publicyści, "poważny".

      Z tym wszystkim, dalej nie mam pojęcia, co niby mają do tego Polacy, którzy na jakichkolwiek zmianach na Ukrainie mogą WYŁĄCZNIE stracić..? I oczywiście zgadzam się co do generalnej oceny politycznych zdolności naszej, pożal się Panie Boże, intelektualnej elity - choć z tym Kisielem to nie do końca tak było...

      Usuń
    2. Ta "duszeńka" jest tu kluczem. My się przyzwycziliśmy patrzeć na Rosjan prze to szkiełko rosyjskiej duszy, rzewnej, Tołstojowej. Przez pryzmat rubasznego Jelcyna. A tym czasem tam siedzą gracze.Dziś tracimy wizerunek, ale zyskujemy jeszcze bardziej słabą Ukrainę. (Swoją droga to Wołodia dawno juz nie musi się starać o wizerunek - to nie zachód, gdzie los polityka zalezy od woli ludu.) Duszeńka pewnie też się zdziwił że nagle z duszeńki stał sie karta bitą, pionkiem którego można poświęcić. Początkowe protesty były spontaniczne. Ale dalej to już poszło według scenariusza wiosny ludów w Egipcie i Libii. Może to przypadek.
      A co do Polskich

      Usuń
  2. "Polacy nie są narodem o zmyśle realizmu politycznego. Jesteśmy bądź co bądź jedynym wielkim narodem, który spotkała katastrofa rozbiorów i cywilnej – że tak się wyrażę – śmierci.
    Ślicznie to przedstawił Sienkiewicz. My bijemy Kozaków, to zewsząd wołania: „w łyka tych chamów”. Kozacy nas biją, to wysyła się Kisiela, ultra-ugodowców, zaraża się naród paniką.
    Nie potrafimy uchwycić wagi politycznej, nie mamy właśnie zmysłu realizmu politycznego. Jesteśmy przesadnie pewni siebie podczas ofensywy, o razu skłonni do paniki w defensywie. Jesteśmy politycznie narodem sentymentu, uczucia, nerwowych podniet i depresji.
    Zapominamy o haśle naczelnym, że czasy dobrej koniunktury są po to, aby zabezpieczyć się przed złą koniunkturą." Że sie tak podeprę słowami mało dziś znanego Wilniuka

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...