czwartek, 6 lutego 2014

Cicha noc, ciepła moc...

Pierwszy raz od trzech tygodni nie musiałem rano rozmrażać kranu pod wiatą!

Czy zima się skończyła? Czyżby jednak aura miała okazać się tym razem, po serii zim ostrych, okrutnych, pierwotnych, podstępnych nieraz - łaskawa dla nas i dla naszych podopiecznych..? Na razie wszystko na to wskazuje:


Ale, oczywiście, wciąż nie sposób wykluczyć powrotu mrozów w drugiej połowie lutego, w marcu, czy nawet w kwietniu. Już i tak bywało.  Nie ma tedy co chwalić zimy przed końcem.
 
Szykują się (ba! są już w trakcie, jak najbardziej!) zmiany. W naszym życiu i w życiu naszych koni. Ponieważ jednak i w tym wypadku nic jeszcze nie jest przesądzone, nie ma się co chwalić na wyrost. Tyle powiem, że właśnie pojawił się całkiem przystojny kawaler gotów ubiegać się o względy Trzech Gracji. Czy mu na to pozwolimy, czy ma po temu warunki i czy miałoby to sens - to się okaże zapewne w ciągu najbliższych paru tygodni - i wtedy już się pochwalimy na pewno...
 
A tymczasem tyle dobrego, że wreszcie odzyskałem Wendi (preliminarny budżet na jej remont przekraczając zaledwie dwukrotnie...). Pora zatem toczyć się (wciąż przez śnieg jednakowoż...) po nową belkę siana!

1 komentarz:

  1. Cicha noc, ciepła moc... niepotrzebny jest już koc :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...