sobota, 18 stycznia 2014

Wieczór pieśni rosyjskich

Cała odpowiedzialność za dzisiejszy wpis spada na kolegę Tomasza Eryka Gbura oraz nowy produkt leczniczy Lepszej Połowy (o którym jednak nie będę na razie niczego bliższego opowiadał, w każdym razie nie dziś i nie w tym miejscu - dlaczego, to zostanie wyjaśnione na samym końcu...).

Kolega Tomasz wieczorkiem udostępnił na fejsie tę pieśń:


Puściłem sobie, włączywszy oczywiście dźwięk w końputerze (zwykle jest wyłączony). Ponieważ Lepsza Połowa się zainteresowała, poszliśmy (przenośnie, przenośnie...) w tan. Najpierw, wiedziony ideowym pokrewieństwem i starą sympatią, sięgnąłem po to:


ale Lepsza Połowa uznała, że utwór jest wtórny i mało ciekawy muzycznie. No to zmieniliśmy tonację i nastrój:


a potem jeszcze to:


(na Tubie furrorę robi, zdaje się, chińska wersja tego walca - lubo Lepsza Połowa nie dosłuchała jej do końca twierdząc, że Kitajce za bardzo przyspieszają...).

Pomijając jeszcze kilka meandrów tych poszukiwań, bo nie chcę Państwa zanudzać, zresztą każdy łatwo może sobie sam znaleźć, co mu tylko w duszy gra - clou wieczoru był oczywiście występ chóru Kozaków kubańskich (od rzeki Kubań, nie od wyspy Kuby - wyjaśniam, jak by się tu jakiś małolat przyplątał, bo teraz, zdaje się, geografii już nie uczą w szkołach..?):


Jak to się załadowało i zaczęło grać - Lepsza Połowa aż odsłoniła zasłonę z okna sprawdzając, czy przypadkiem co najmniej dwie pary wydatnych uszów nie przykleiły się do szyby z drugiej strony - w końcu dla naszych starszych tekinek to родина - co zresztą, choć tyle lat już minęło, wciąż widać po futrach: Margire, która jest już nasza, polska, rodzona - okrywa się gęstym, zimowym włosiem o dobry miesiąc wcześniej od starszych koleżanek i ma to futro o połowę grubsze.


Powyższe zdanie nie dotyczy (NA RAZIE! Jeszcze wspomnicie moje słowa, jak w kwietniu metr śniegu spadnie, a cały marzec będziemy się trząść przy -30 stopniach...) aury aktualnie miłościwie nam panującej. Oby panowała jak najdłużej, bo ani do kopnych śniegów, ani do lutych mrozów - nie tęsknimy tu ani trochę...

Na koniec przyjęliśmy postawę zasadniczą i odsłuchaliśmy hymnu:


Co oczywiście sprowokowało Lepszą Połowę do pytania o historię polskich hymnów. I tu się nie popisałem, bo naprawdę nie pamiętam - czy między "Gaude Mater Polonia", a "Święta Miłości Kochanej Ojczyzny" (pomijając oczywiście "Bogurodzicę" bo ta jest starsza od "Gaude Mater...") było coś jeszcze, czy nie było..? Teraz, jak już wytrzeźwiałem, mam wrażenie, że nie. Ale wczoraj wieczór, pod niewątpliwym wpływem leczniczego specyfiku Lepszej Połowy - dobrą godzinę spędziłem szukając prawdopodobnie nieistniejącej pieśni renesansowej... Nie mówiąc o tym, że o hymnie Krasińskiego też zapomniałem...

Specyfik był nam potrzebny i w samą porę go Lepsza Połowa (wczoraj właśnie...) zmieszała w słoju, udostępniając też do wstępnej degustacji (wątpię, by postał w tej postaci jeszcze przepisowe dwa miesiące, prawdę powiedziawszy...) bo od początku tego tygodnia męczy nas jakiś rinowirus - którym się chyba zaraziliśmy, podwożąc tydzień temu M. na targ do Warki. Dziwny, bo nawet kataru za bardzo nie mamy, kaszlemy też niewiele więcej niż zwykle - tyle, że żyć się nie da na skutek ogólnego osłabienia, zawrotów głowy i bólu zatok. Osobliwie wieczorami właśnie.

Bliżej o specyfiku opowiem kiedy indziej - potrzebne jest dobre światło, aby jego szlachetny kolor wydobyć - i gdzie indziej. Postanowiłem bowiem, idąc zresztą za Państwa radami, wyrzucić stąd wszystko, co nie jest związane z końmi i życiem codziennym na wsi. Tak więc - NIE BĘDZIE tu więcej publicystyki czy historii (chyba, że będzie to publicystyka lub historia "końska") - i NIE BĘDZIE recenzji naszych win, nalewek czy innych trunków. W tym roku zamierzam znacząco powiększyć ten dział naszej działalności, stąd takie wyróżnienie. Zastanawiałem się jeszcze nad wyrzuceniem ogródka, ale to by już była chyba przesada...

Gdzie przeniesie się "pamiętnik bimbrownika" - o tym powiadomię w stosownym czasie. Na razie pracuję nad archiwum, które przede wszystkim mnie powinno ułatwić zorientowanie się w tych prawie 1200 już wpisach, które tu uczyniłem - a to jest praca na bardzo, bardzo, bardzo dużo dłuuugich zimowych wieczorów (bez rinowirusa i bez nadmiaru leczniczego specyfiku as well...)

11 komentarzy:

  1. B. ciekawa notka
    Posłuchałem z przyjemnością.
    Dorzucę swój ulubiony utwór Marka Bernesa - Żurawie.
    Ja wymiękam już przy "И в том строю есть промежуток малый - Быть может это место для меня".
    1. http://www.youtube.com/watch?v=0wRLUYf2A98
    2. http://www.youtube.com/watch?v=t-pzcCjELew (to dla Młodzieży przed 50-tką:).

    OdpowiedzUsuń
  2. Acha, rano zastanawiałem się nad analogiami pomiędzy związkiem przyczynowo-skutkowym w fizyce, harmonogramem w PM, procedurą/recepturą przy produkcji, wątkiem w książce i fabułą w filmie.
    Po pańskiej notce dorzucam jeszcze melodię:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno z dwojga. Albo osnową, na której zbudowany jest świat, który postrzegamy są pewne wzory (mniejsza tu już o ich status ontologiczny, bo to inna sprawa...) - albo my po prostu inaczej nie umiemy postrzegać i porządkować wrażeń zmysłowych, jak tylko - podporządkowując je pewnym tkwiącym w naszym umyśle formułom (jak - zdaje się - sądził Kant...).

      Usuń
    2. "Albo osnową, na której zbudowany jest świat, który postrzegamy są pewne wzory...- albo my po prostu inaczej nie umiemy postrzegać i porządkować wrażeń zmysłowych"

      Raczej to pierwsze, czyli na zasadzie: jak chcesz poznać wodę to przyjrzyj się rybie.
      Końskiej analogii nie znalazłem.
      Kończę na dziś, Żona się pindrzy, Kolega chłodzi gorzałkę, pora relaksu...

      Usuń
    3. Słusznie. Gdyby nasza skłonność do znajdywania w świecie pewnych powtarzalnych wzorów była tylko wytworem naszego umysłu - to skąd by się brała, skoro nasz umysł też jest częścią świata..?

      Usuń
  3. A czy mogę prosic o zapytanie Lepszej Połowy - wtórny w stosunku do czego jest w/w utwór o Gienerałach Grażdanskoj Wajny - bo mnie akurat bardzo przypadł do gustu/ucha.... ???
    Nawet film , z którego pochodzi , zamierzam obejrzec :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sory -filmy - ilustrujące w/w - są 4 - miałam na myśli ADMIRAŁA

      Usuń
  4. A ja zapytam o publicystykę i historię?
    Wylatują zupełnie czy po prostu przenoszą się gdzie indziej?!
    Jak zupełnie to zakładam żałobę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że uda mi się to bezproduktywne kłapanie dziobem ograniczyć. Zresztą - wysiłki w tym kierunku idące czynię już od wielu miesięcy...

      Natomiast - nie mam złudzeń, że wytrzymam. Ale to będzie zupełnie inny blog. Którego w dodatku nie mam najmniejszego zamiaru reklamować.

      Usuń
    2. No ale może dasz znać, aluzyjnie, gdzie i co..? Bo będę razem z Lady Altay w żałobie chodzić.

      Usuń
    3. Gdzie i co to chyba nie ma potrzeby aluzyjnie dawać znać. Ledwo coś tam opublikowałem, a już w parę sekund licznik nabił 15 wejść...

      Tak że - dobrze mnie pilnujecie. Deus lo vult!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...